Twardoch: Mniej znaczy więcej, czy mniej za więcej. Przestrzenne, społeczne i psychologiczne ujęcie kwestii mikroapartamentów

Czym właściwie są mikroapartamenty? To bardzo małe mieszkania, o wysokiej funkcjonalności wynikającej z przemyślanego designu, bazującego na wielofunkcyjnych i składanych meblach. Współczesne myślenie o małym, nowoczesnym mieszkaniu miało swój początek już w latach dwudziestych. W Polsce mianem mikroapartamentów określa się mieszkania mniejsze niż 30 m2, wielkości oferowanych pod tą nazwą mieszkań oscylują jednak w okolicach 18 m2, a najmniejsze z nich mają zaledwie 11 m2.

Aby zrekompensować mieszkańcom niewielkie wymiary mieszkań budynki uzupełniane są w wiele urządzeń wspólnych, jak m.in.: siłownię, pokój do gier komputerowych, taras na dachu, dziedziniec i wspólne lobby, natomiast w samych mieszkaniach stosuje się powiększające przestrzeń tricki architektoniczne – wysoki sufit, okna typu porte fenetre, jasne kolory ścian, wielofunkcyjne meble na wymiar: chowane w ścianie łóżko, składany stół i inne wbudowane elementy.

O ile same mikroapartamenty nie są niczym nowym to po raz pierwszy małe mieszkania nie są jedynie wynikającą z oszczędności uciążliwością, a manifestem i modą: wyrzuć wszystko co niepotrzebne, porzuć konsumpcyjny styl życia i bądź eko! Mieszkanie w mikroapartamentach można zamknąć w trzech zasadach życia w małej przestrzeni:

  1. „edytuj” swoje życie bez skrupułów, naucz się wyrzucać i nie kupować,
  2. przestaw się na małe rzeczy,
  3. używaj przedmiotów wielofunkcyjnych.

Jednak małe mieszkania to nie tylko same zalety, ale również obawy i zagrożenia. O ile dla osób bardzo młodych mikromieszkania nie powinny stanowić problemu, o tyle dla 30–40 latków, których życie związane jest z większą dawką stresu, taka ograniczona powierzchnia może stanowić problem zdrowotny. Poza tym w naszym kręgu kulturowym mieszkanie powinno spełniać trzy grupy funkcji: biologiczne, psychologiczne oraz społeczne i to z tą ostatnią funkcją mieszkanie w mikroapartamentach może rodzić konflikt. Druga grupa zagrożeń to koszty – począwszy od wpływania na ceny mieszkań, po wydatki ze strony mieszkańca – (mikro)apartamentowce oferują obsługę w standardzie hotelowym, meble powstają na specjalne zamówienie, a całe życie, które powinno odbywać się w domu (jedzenie, rozrywka itd.) przenosi się na miasto. Te wszystkie składowe wpływają na podniesienie kosztów naszego codziennego funkcjonowania.

Jeżeli mikro mieszkania mają mieć jakiekolwiek rzeczywiste znaczenie w skali przyszłości miast i rozwiązania dla problemu mieszkaniowego, muszą być uwzględnione w strategiach przestrzennych miast. Dla przykładu, prognozy dla Nowego Jorku wskazują, że do 2030 roku ma w nim przybyć ponad milion nowych mieszkańców, a odsetek osób żyjących samotnie ma nadal wzrastać (w ostatniej dekadzie liczba osób żyjących samotnie wzrosła o 30 %) rekomendowane jest wprowadzenie trzech nowych typów mieszkań:

  1. małych, ergonomicznych kawalerek dla singli
  2. mieszkań dostosowanych do wspólnego zamieszkiwania przez wieloosobowe gospodarstwa nierodzinne (tzw. micro suits – wspólna kuchnia i do tego osobne pokoje z łazienkami na kilku osób)
  3. dodatkowych pomieszczeń, tak aby dom jednorodzinny był bardziej elastyczny w przypadku zamieszkania również przez dalszą rodzinę lub innych lokatorów oraz dostosowanie do nich prawa miejscowego.

Zachęcamy do lektury całego artykułu Agaty Twardoch: Mniej znaczy więcej, czy mniej za więcej. Przestrzenne, społeczne i psychologiczne ujęcie kwestii mikroapartamentów

Przykłady mikroapartamentów:

  1. Carmel Place, NY
  2. Projekt Life Edited
  3. Dom Kereta, Warszawa
  4. WolskaKwadrat, Warszawa
  5. Żoliborz Business Concept, Warszawa
  6. Pierwszy Starter, Wrocław
  7. Warszawska96, Lublin