Relacja z debaty Mieszkania2030 „Pustostany – Niezagospodarowany potencjał mieszkaniowy”

Ósma debata z cyklu Mieszkania2030 była poświęcona warszawskim pustostanom. Wprowadzenie zrobiła Beata Wrońska-Freudenheim, zastępczyni dyrektora Biura Polityki Lokalowej Urzędu m.st. Warszawy, która przedstawiła podstawowe dane oraz zarysowała dotychczasowe działania miasta na rzecz zmniejszenia liczby pustych lokali.

pustostany 01

Beata Wrońska-Freudenheim, Biuro Polityki Lokalowej

Nie istnieje jednoznaczna definicja pustostanu – informacje, wyliczenia oraz dane statystyczne są różnie ujmowane. Pustostany to niezasiedlone obiekty bądź lokale. Jednak przyczyny takiego stanu rzeczy różnią się: mogą to być budynki jeszcze nieoddane do użytkowania albo już po oddaniu. Definicja obejmuje także budynki, które nigdy nie zostaną zasiedlone ze względu na zły stan techniczno-budowlany.

Na potrzeby gospodarowania zasobem mieszkaniowym miasta Warszawy pustostany klasyfikuje się na:

  1. pustostany w budynkach stale eksploatowanych i nieprzeznaczonych do rozbiórki, czyli puste lokale w tkance budynków zamieszkałych;
  2. lokale i budynki dłużej niezasiedlone z uwagi na parametry techniczne i budowlane – nie są i nie mogą być przeznaczone do zasiedlenia;
  3. niewyremontowane budynki, wobec których zgłoszone zostały roszczenia reprywatyzacyjne. Część z nich za około rok może zostać uwolniona w związku z tzw. małą reprywatyzacją – to tzw. śpiochy, do których najpewniej nikt się nie zgłosi. Ta kategoria lokali będzie mogła wówczas zostać wyremontowana i przywrócona do zasobu.

pustostany 39Jeśli chodzi o pierwszą kategorię pustostanów, to mamy tu jeszcze dwa rozróżnienia: poszczególne lokale, które nie nadają się do zamieszkania, jako że wymagają remontu; oraz mieszkania nadające się do wykorzystania i będące w bieżącym obrocie, które czasowo stoją puste w związku z naturalnym cyklem wyprowadzek. Lokale z tych dwóch kategorii to jest to, co jako gmina możemy wykorzystać do zasiedlenia. Według danych na koniec 2016 roku w Warszawie było około 2000 takich lokali – stanowiących dla nas, jako Miasta, przestrzeń do remontu, zasiedlenia i dalszego wynajmu. Stan zasobu podlega jednak dynamicznym zmianom, o czym warto pamiętać: pewne lokale się zwalniają, pewne zasiedlamy, a pewne – zostały już wyremontowane i są w trakcie zasiedlania. Na koniec grudnia 2016 roku w trakcie zasiedlania było 518 lokali.

Naturalnym odruchem, gdy widzi się niezagospodarowany budynek, jest sprzeciw – jednak proszę pamiętać, że puste stoją najczęściej budynki z roszczeniami. Na ich remont nie możemy użyć środków publicznych.

Miejski zasób mieszkaniowy jest utrzymywany i eksploatowany na poziomie dzielnicowym – Biuro Polityki Lokalowej dzieli z tymi jednostkami wspólne założenia. Na remonty pustostanów przeznaczamy coraz więcej środków – w stosunku do roku 2003 mamy dzisiaj ponad 2 razy więcej lokali oddanych do użytku. Zauważalna jest tendencja: co roku remontujemy więcej. 2017 to pierwszy rok, kiedy zakładamy, że wyremontujemy więcej, niż zostało zapisane w rocznym planie, czyli zakładamy rezerwę finansową na rzecz lokali, które zwolnią się w ciągu roku. Na same remonty pustostanów w 2017 roku przeznaczymy 41 mln złotych. Podkreślę, że to kwota wyłącznie na remonty lokali pustych. Zakładamy, że za tę sumę wyremontujemy ponad 2000 mieszkań. Nakłady na remonty pustostanów sukcesywnie się zwiększają, co pokazują dane liczbowe. Odzwierciedlają one, jak intensyfikujemy procesy remontowania i zasiedlania budynków.

Dochody ze wszystkich dzielnic z czynszów lokali mieszkalnych wynoszą 224 mln złotych, natomiast wydatki na samo utrzymanie techniczne zasobu, bez kosztów eksploatacji, czyli na takie potrzeby, jak: remonty, awarie, konserwacje i nowe budownictwo, wynoszą 240 mln złotych.

pustostany 04Jako że nasza debata odbywa się na Pradze-Północ, warto przyjrzeć się danym z tej dzielnicy – w stosunku do dochodów z czynszów lokali mieszkaniowych, nakłady na samo utrzymanie techniczne stanowią 170%.

Praga-Północ, jako dzielnica objęta Programem Rewitalizacji, otrzymuje dużo dodatkowych środków. Pewne pozytywne w dłuższej perspektywie działania mogą jednak, paradoksalnie, przyczynić się do chwilowego wzrostu liczby pustostanów, mimo że docelowo służą poprawie jakości budynku oraz powstaniu pełnowartościowych lokali. Wykwaterowania w związku z pracami modernizacyjnymi i remontowymi powodują czasowe zwiększenie liczby pustostanów.

Na Pradze-Północ w związku z modernizacją budynków do wykwaterowania jest przeznaczonych 315 lokali. Najczęstszą przesłanką jest wymiana stropów. Jest to zakres robót, których nie zrobimy, nie wysiedlając mieszkańców kamienic i nie dostarczając im lokali zamiennych. Na Pradze-Południe jest 85 lokali, które wymagają wykwaterowań. Duży wpływ na liczbę pustostanów w tej dzielnicy ma likwidacja substandardowego osiedla na ul. Dudziarskiej – to dodatkowo 150 lokali.

Na liczbę miejskich pustostanów wpływają także nagłe przypadki, jak np. pęknięcie ścian w budynku, który jest położony bisko budowy metra. Tego rodzaju przypadki nie są ujęte statystycznie. Bywa, że w trakcie roku w sposób szybki, związany z przypadkiem losowym, trzeba wysiedlić lokatorów, zabezpieczyć budynek i zapewnić ludziom lokale zamienne, co powoduje zahamowanie procesu planowych remontów. Od 2006 roku udzieliliśmy pomocy ponad 18 tysiącom rodzin – ofiarom nagłych wypadków.

Prezentacja – Beata Wrońska-Freudenheim

pustostany 03


Adam Cieciura, Zastępca Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe

pustostany 38Kluczowe dla statystyk i wyliczeń na temat pustostanów wydaje mi się, aby je właściwie zdefiniować i skupić się tylko na tych lokalach, które nadają się do zamieszkania po przeprowadzeniu remontu. Innymi słowy, na tych, które są rozrzucone w tkance budynków zamieszkałych. Rzeczywiście, statystyki podają olbrzymią liczbę pustostanów w Warszawie, jednak dane te niejednokrotnie – chociażby na Pradze-Południe – wykazują budynki, które zgodnie z decyzją Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego są wyłączone z użytkowania; bądź budynki, które funkcjonują „w systemie hotelowym”, co oznacza lokale poniżej 10 metrów i z toaletami na zewnątrz. Takie budynki trudno w ogóle nazwać, z mojego punktu widzenia, pustostanami, a remonty tych „pustostanów”, jako pojedynczych lokali, w ogóle nie wchodzą w grę. Do rozwiązania problemu są potrzebne inne decyzje i inne rozwiązania.

Według mojej wiedzy na Pradze-Południe nadających się do zasiedlenia pustostanów jest około 900. Ponad 200 z nich znajduje się w budynkach objętych procesem zwrotowym. Mimo że my, jako urzędnicy, wiemy, że część z tych roszczeń jest na bardzo wstępnym etapie i nie ma możliwości fizycznego przekazania budynku przez państwo, to potencjalni lokatorzy – korzystając oczywiście z informacji publicznej na temat roszczeń – odmawiają wskazań w takich budynkach. Stąd, szczególnie w ostatnim czasie, praktycznie nie wskazujemy lokali do najmu w takich miejscach – ani osobom z listy oczekujących na lokal komunalny, ani nawet w przypadku wyroków eksmisyjnych do lokalu socjalnego.

Jeśli chodzi o likwidację substandardowego osiedla na Dudziarskiej, to sytuację dobrze opisała pani wicedyrektor Wrońska. Jest 150 osób do wykwaterowania stamtąd, a lokali – łącznie około 240. Ta liczba bardzo rzutowała do tej pory na statystki miejskich pustostanów. Na Dudziarskiej utrzymywał się stały poziom niezasiedlonych lokali – było ich około 30-40%. Do końca roku 2017, a być może w kolejnych miesiącach roku przyszłego, statystyki nadal będą uwzględniać te puste lokale, choć de facto budynki na Dudziarskiej nie będą nigdy zasiedlone.

Na Pradze-Południe większość pustostanów znajduje się w budynkach pozbawionych centralnego ogrzewania. W budynkach nieprzyłączonych do miejskiej sieci ciepłowniczej remont pojedynczego lokalu nie rozwiąże problemu niezasiedlenia. Lokatorzy – i słusznie – nie chcą przyjmować lokali bez c.o. Wskazywanie do najmu socjalnego (lokale socjalne mogą mieć obniżony standard) tego typu mieszkań jest obarczone błędem logicznym. To sprzeczność, że obniżamy czynsz o kilkadziesiąt złotych osobie, która potrzebuje płacić jak najniższą stawkę, a jednocześnie wymagamy, żeby sama opłaciła koszt ogrzewania – średnio kilkaset złotych więcej w sezonie grzewczym.

Zatem z ogólnej – dość dużej – liczby pustostanów, o której mówiłem na początku, w zasobie dzielnicy mamy tylko około 200 tych mieszkań wolnych, które będą remontowane w tym roku i posiadają centralne ogrzewanie.

pustostany 07Dla budynków niepodłączonych do miejskiej sieci ciepłowniczej jedynym rozwiązaniem jest remont generalny wraz z doposażeniem w c.o. i dociepleniem. Może się to odbywać w ramach procesu rewitalizacji albo bez programów specjalnych – w ramach ogólnomiejskiego planu remontowego, jednak wiąże się z wysiedleniem całego budynku z lokatorów. Jest to warunek niezbędny.

Budynki pozbawione centralnego ogrzewania są jednocześnie niedocieplone, często pozbawione tynków i nierzadko w fatalnym stanie ogólnym. Przy okazji modernizacji można by także zmienić strukturę lokali w takich miejscach. Na Pradze-Południe nadal występuje duża liczba lokali bardzo małych. Niektóre funkcjonują – zgodnie z zamysłem projektantów – w „systemie hotelowym”. Są to pojedyncze izby bez kuchni, bądź jedynie pokój z kuchnią. Toalety nadal znajdują się na korytarzu, a doposażenia, jakich się podejmujemy, dotyczą nierzadko – w związku z ograniczeniami metrażowymi – albo samego WC bez łazienki, albo prysznica w pokoju czy w kuchni. Takie działania, mimo że częściowo poprawiają jakość zamieszkiwania, to nie rozwiązują problemu. Jest to jednak nadal tworzenie i powielanie substandardu.

Podsumowując, na Pradze-Południe liczba pustostanów nadających się do zasiedlenia po odpowiednim remoncie oraz posiadających centralne ogrzewanie wynosi 246. Dzielnicowy Zakład Gospodarki Nieruchomościami planuje w tym roku wyremontować 220 spośród nich.

Jednym z pytań, jakie padają podczas rozmów na temat pustostanów, jest: czy remonty zlikwidowałyby kolejkę oczekujących na mieszkanie w miejskim zasobie? Odpowiedź zawiera się w poprzedniej wypowiedzi – w mojej ocenie nie ma sensu remontować wszystkich pustostanów. Trzeba inną metodą zwiększyć zasób komunalny. Pojedyncze pustostany w budynkach, które są doposażone w centralne ogrzewanie, warto remontować. Jednak wydawanie pieniędzy na remonty pojedynczych lokali w budynkach bez centralnego ogrzewania i niedocieplonych – mija się z celem. W takich przypadkach trzeba wyprowadzić wszystkich mieszkańców z budynku i poddać go kompleksowej rewitalizacji, o ile się nadaje. Jeżeli się nie nadaje, to warto podjąć kierunkową decyzję o wybudowaniu w tym miejscu drugiego budynku komunalnego, bądź w ostateczności sprzedaży ziemi i przeznaczeniu pozyskanych środków na cele budownictwa komunalnego.

Remonty pustostanów regulują przepisy o zamówieniach publicznych. Przeprowadzane są w ramach budżetu ogólnomiejskiego, a przy podejmowaniu decyzji liczy się skala inwestycji. Jeżeli – jak na Pradze-Południe – planujemy remont około 220 pustostanów, to cały proces musimy robić w ramach zamówień publicznych, nie możemy remontować każdego lokalu oddzielnie.

pustostany 11Dzielimy zamówienia tak, żeby nie wyłaniać jednego kontrahenta na remont wszystkich mieszkań, ale budżet rządzi się swoimi prawami. Niejednokrotnie środki spływają w ciągu roku, a nie na początku. Organizowanie przetargów na wybór firm remontowych w połowie roku jest utrudnione i powoduje wyższe ceny, jako że firmy w styczniu planują cały cykl budowniczy i ciężko jest w sierpniu czy we wrześniu znaleźć taniego i dobrego wykonawcę. Dochodzi aspekt praktyczno-organizacyjny i czynnik czasu: jeżeli w sierpniu organizujemy przetarg na remont lokali i dochodzi do odwołań od rozstrzygnięcia, to – podążając za procedurą – wprowadzamy ekipy na kilka-kilkanaście tygodni przed końcem roku. To dość ryzykowna pora na tego rodzaju prace.

Odpowiadając za dzielnicowy wydział lokalowy, często spotykam się z mieszkańcami. Zdarzają się osoby niezadowolone ze standardu remontów. Pojawiają się dwie – przeciwstawne – opinie. Z jednej strony, że remont powinien obejmować większy zakres, ale z drugiej, że remont w zaproponowanym przez nas kształcie nie był lokatorom potrzebny, bo chcą inaczej pomalować ściany, inaczej to urządzić. Oczywiście mowa o mieszkańcach lokali komunalnych, których stać na remonty w większym stopniu.

Dzielnicowe ZGN-y podpisują tzw. porozumienia remontowe z lokatorami – wydaje się to dobrą praktyką, którą warto kontynuować. To rozwiązanie umożliwia najemcom remont we własnym zakresie i przyspiesza ogólny proces podnoszenia jakości zasobu.

Jako dzielnica rozważaliśmy współpracę z organizacjami pozarządowymi przy remontach. To na razie pomysł, jeszcze nie został na Pradze-Południe zrealizowany żaden taki projekt. Można by powierzać pustostany – głównie duże lokale o powierzchni powyżej 80 metrów, bo takich mamy sporo w zasobie – organizacjom pozarządowym, które remontowałyby je i tworzyły zasób lokali tymczasowych dla osób z listy oczekujących na lokal komunalny. Byłoby to rozwiązanie dla tych, którzy nie mają gdzie mieszkać przez czas oczekiwania – ten niejednokrotnie wynosi rok, do kilku lat. Jednak współpraca z NGOs-ami obarczona jest trudnościami formalno-prawnymi, bowiem organizacja pozarządowa musiałaby wynająć lokal jak użytkowy, a nie mieszkalny. Wynajęcie lokalu użytkowego na cele mieszkaniowe jest dość trudne. Tutaj przydałoby się jakieś rozwiązanie prawne, wystarczyłaby najpewniej uchwała Rady Miasta; które umożliwiałoby wynajmowanie lokali usługowych pod funkcję mieszkalno-hostelową dla osób, które nie mają gdzie się podziać. Takie osoby – przy wsparciu organizacji pozarządowej – własnym sumptem remontowałyby puste lokale, a następnie w nich mieszkały, oczekując na pełnowartościowy lokal komunalny zgodnie z miejscem na liście. Na Pradze-Południe staramy się, by czas oczekiwania nie przekraczał roku, ale wiemy, że w innych dzielnicach czeka się na tej liście przez wiele lat i przydałoby się rozwiązanie dedykowane osobom oczekującym.


pustostany 36Anna Machalica opowiedziała o programie wychodzenia z bezdomności przy użyciu pustostanów. Program o nazwie „Druga szansa” działał na Woli w 2004 roku i zakładał zaangażowanie przyszłych lokatorów w remont pustostanów – przy wsparciu Stowarzyszenia Otwarte Drzwi. Pani Anna zaprezentowała zdjęcia lokali otrzymanych do remontu oraz stan po wszystkich pracach, przeprowadzonych przez uczestników „Drugiej szansy”.

Machalica-Pułtorak: Druga Szansa po latach


pustostany 37Agata Nosal-Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej przedstawiła szeroki punkt widzenia organizacji lokatorskich.

Nosal-Ikonowicz: Bezdomność w mieście pustostanów – krajobraz neoliberalnej rzeczywistości


Antoni Wiesztort, squat Syrena

pustostany 35Domy bez ludzi to część problemu. Drugą częścią są ludzie bez domów. Osoby bezdomne wstydzą się swojej bezdomności – ich poczucie wstydu zostało wykreowane przez społeczne elity. Moim zdaniem dużo większym wstydem są domy bezludne, a ich obecność obciąża zarządców samorządowych i władze państwowe.

Model neoliberalny, o którym wspomniała już Agata, jest dysfunkcyjny: z jednej strony mamy do czynienia z potężnymi niezaspokojonymi potrzebami, a z drugiej z marnotrawstwem zasobów. W całej Europie mamy teraz do czynienia z fenomenem, że na wolnym rynku, czyli w zasobie prywatnym, znajduje się więcej pustych mieszkań, niż jest łącznie osób bezdomnych. Głód mieszkaniowy sprzyja zarobkom deweloperów. Istnieje prosta zależność – jeśli człowiek pozbawiony jest możliwości zaspokojenia swojej potrzeby mieszkaniowej przy wsparciu samorządu, czyli permanentnie brakuje taniego mieszkalnictwa itp., to szuka czegoś innego, chociażby na wolnym rynku.

Wolny rynek ustala bańki spekulacyjne. Mieliśmy do czynienia z jedną w Hiszpanii w 2012 roku, później w Nowym Jorku. Jedną z cech bańki spekulacyjnej jest fenomen domów bez ludzi i ludzi bez domów. Najczęstszym symptomem kryzysu miejskiego są puste mieszkania.

Gdyby nagle uwolnić cały istniejący zasób mieszkaniowy – oddać do użytku stojące, puste mieszkania – ceny musiałyby spaść. Głód stałby się mniejszy, popyt – mniejszy, a ceny spadają w takiej sytuacji. Inwestorom mieszkaniowym chodzi naturalnie o to, żeby utrzymać bardzo wysokie ceny nieruchomości. Z perspektywy społeczeństwa jest to jednak szkodliwe, a konieczność zadłużania się na 30, 40 lat przez młode osoby znacząco obniża mobilność społeczną. Dokładnie z tym mamy do czynienia w Polsce.

Warto postawić pytanie – czy jeśli lokal mieszkaniowy pozostaje niezamieszkany, to jest używany zgodnie z przeznaczeniem? Według nas – nie.

Odrębną kategorię warszawskich pustostanów stanowią zreprywatyzowane i oddane budynki – wiele spośród nich po oddaniu w prywatne ręce stoi pustych. Dla każdego zwróconego budynku zawierana jest umowa na użytkowanie wieczyste. O tym warto pamiętać – reprywatyzacja nie wiąże się z przekazaniem na własność budynku, lecz z przekazaniem w użytkowanie wieczyste. Właścicielem pozostaje miasto, gmina.

pustostany 21W treści zawieranych umów na użytkowanie wieczyste są dwa – interesujące z punktu widzenia dzisiejszej debaty – punkty. Po pierwsze budynek musi być utrzymywany w należytym stanie technicznym. Po drugie, jeśli nie są przestrzegane przez użytkowników wieczystych zasady umowy, a grunt nie jest użytkowany zgodnie z przeznaczeniem, miasto może zerwać umowę. Z tego rozwiązania skorzystano, kiedy zabytkowe koszary w Łazienkach były niszczone – władze Warszawy wystosowały do sądu wniosek o zerwanie umowy na użytkowanie wieczyste. Zdumiewające zatem, jak rzadko miasto korzysta z tego narzędzia wobec osób i firm, które notorycznie niszczą budynki mieszkalne oraz życie lokatorów. W środowisku lokatorskim o czyścicielach mówimy także niszczyciele. Dobrym przykładem jest budynek pod adresem Kępna 15 na Pradze-Północ, który dziś stoi całkowicie pusty – został „wyczyszczony” z lokatorów i oczywiście zniszczony. Odcinano wodę, gaz, niszczono klatkę tak, żeby nie można było przejść, po prostu doprowadzano go do ruiny, żeby móc wyrzucić lokatorów po reprywatyzacji. Co twierdziły władze miasta? Że są bezradne, znają sprawę, ale nie są w stanie nic zrobić. Była to chyba jednak bezradność z wyboru.

Drugi przykład to budynek przy Nabielaka 9. Budynek nie istniałby, gdyby nie wkład i inicjatywa lokatorów, jako że po 1945 roku został przeznaczony do rozbiórki przez Biuro Odbudowy Stolicy. Został odbudowany wyłącznie nakładem dzikich lokatorów, m.in ojca Jolanty Brzeskiej. W 2006 roku, po przejęciu przez prywatnego właściciela, zaczęła się gehenna – podwyżki czynszów szybko doprowadziły do opustoszenia większości lokali. Straszenie, nękanie psychiczne i fizyczne, wycinanie drzwi, nawet w nocy, co oczywiście jest łatwiejsze, kiedy budynek stoi niemal pusty. Jolanta Brzeska ostatecznie została zamordowana, to wiemy. Kto jest za to odpowiedzialny? Czy nie są to, przynajmniej po części, osoby, które nie wywłaszczyły na czas czyściciela-niszczyciela, czyli nie skorzystały z możliwości wypowiedzenia umowy na użytkowanie wieczyste?

pustostany 19Kolejnym przykładem jest Wilcza 30, czyli kamienica, którą zajęliśmy po morderstwie Jolanty Brzeskiej. Wówczas padło hasło, że musimy sami zrywać społeczne umowy czy kontrakt z tymi, którzy traktują nas jak „wkładkę mięsną.” Kamienica przy Wilczej 30 skupia niemal wszystkie problemy, jakie od początku wiązały się z reprywatyzacją. Aby została pusta, czyli w żargonie właścicieli: wyczyszczona, odcinano tutaj wodę, gaz, wrzucano granaty dymne, podpalano strych itd. Mimo że lokatorzy wnosili opłaty za media: wodę, prąd, gaz, prywatny administrator „brał je do kieszeni”, a po pewnym czasie zniknął. Administrator budynku i użytkownik wieczysty nie płacili także użytkowania wieczystego dla miasta. Władze miały wszelkie podstawy – do tej pory mają – żeby go wywłaszczyć, wypowiedzieć mu użytkowanie wieczyste, ale z tej możliwości nie skorzystały.

Jedynym „sukcesem” – jeśli można tak nazwać reakcję po 10 latach dewastowania budynku i szykanowania lokatorów – jest kamienica przy Dahlberga 5, praktycznie już pusta, nie licząc rodziny Baranków. Tutaj także wrzucano granat dymny, na strychu mieści się 30 metrów sześciennych zwłok ptasich i kału, zatkane zostały przewody kominowe itd. Po 10 latach wymogliśmy na władzach miasta – będzie to pierwsza kamienica mieszkalna w Warszawie, wobec której zastosowano takie rozwiązanie – żeby zerwały umowę o użytkowanie wieczyste z de facto mafią reprywatyzacyjną. Za zniszczenia odpowiadają „najsłynniejsi” czyściciele: Mossakowski i Masalski. ZGN na własną rękę zaczął podejmować działania naprawcze, nie oczekując, że prywatny administrator usunie te 30 metrów sześciennych zwłok i kału. Mamy nadzieję, jako WSR Syrena, że ZGN nie wchodzi tutaj w rolę darmowego pracownika dla prywatnych czyścicieli, tylko w krok za usunięciem zniszczeń, zacznie budynek przejmować. Dostaliśmy taką obietnicę od burmistrza. Liczymy, że wypowiedzenie umowy na użytkowanie wieczyste stworzy precedens, za sprawą którego puste mieszkania, niszczone i czyszczone, będą wracać do miejskiej puli i zasilać zasób gminy.

Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na to, jak bezsilność wobec pewnych grup interesów koreluje z polityką twardej ręki wobec najbiedniejszych. Kryminalizacja biedy ujawnia się także w zapisach dotyczących pustostanów. Paragraf 22 miejskiej Uchwały o trybie wynajmu mieszkań mówi o tym, że ludzie, którzy decydują się na zamieszkanie w pustostanie będącym własnością prywatną, tracą prawo do wynajmu mieszkania komunalnego.

pustostany 16


DYSKUSJA

Beata Wrońska

pustostany 24Zgadzam się z panem w kwestii relacji popytu i podaży mieszkań oraz przełożenia tej relacji na dostępność lokali w ogóle. W Biurze Polityki Lokalowej przyświeca nam cel, aby w Warszawie powstało jak najwięcej lokali na wynajem – żeby zmniejszyły się ceny najmu. Potwierdzam, wielu ludzi nie stać na kupno mieszkania, nie każdy musi także w ogóle chcieć kupić mieszkanie. W takiej sytuacji pozostaje wynajem lokalu komunalnego od gminy albo na rynku komercyjnym. Rozpoznajemy ten problem.

Sprostuję także informację przekazaną przez burmistrza Cieciurę – stołeczna uchwała reguluje kwestię wynajęcia lokalu na rzecz organizacji pozarządowej. Paragraf 41 przewiduje taką możliwość od sierpnia 2016 roku. Warunkiem jest jednak, że te organizacje muszą działać w ramach Ustawy o pomocy społecznej.

Agata Nosal-Ikonowicz

Właśnie to stanowi problem – dla powodzenia przedstawionego przez pana Cieciurę modelu wcale by nie musiały. Ustawa stawia bardzo wysokie wymagania, np. trzeba być organizacją użytku publicznego, trzeba prowadzić mieszkanie chronione itd. Gdyby utworzyć definicję mieszkania treningowego – rotacyjnego – to realizacja takiego modelu byłaby o wiele łatwiejsza, a grupa osób kwalifikujących się do pomocy mogłaby być większa.

Beata Wrońska

Takie działania są podejmowane – na przykład robimy podobny projekt na Mokotowie, w bezpośredniej współpracy z organizacją spełniającą kryteria formalne z Ustawy. Założenie jest takie, że czasami dobrze, kiedy dwie lub trzy osoby mieszkają razem w jednym lokalu pod opieką odpowiedniej organizacji. Projekt mokotowski dotyczy osób chorych psychicznie.

Projekty podobne do „Drugiej szansy” realizują niektóre dzielnice: Mokotów, Ursus, na mniejszą skalę – Ochota, Śródmieście. Ich doświadczenia usprawniają działanie każdego kolejnego projektu. Z pewnością warto o sukcesie opowiadać burmistrzom kolejnych dzielnic, zarażać entuzjazmem, pokazywać korzyści.

Antoni Wiesztort

pustostany 09Jeśli chodzi o współpracę z NGO-sami przy remontowaniu i zasiedlaniu pustostanów, to widzę w tym rozwiązaniu pewne zagrożenie. Państwo ceduje coraz więcej swoich obowiązków na tak zwany trzeci sektor. Czyli coś, co powinno być obowiązkiem miasta, bowiem otrzymuje ono na ten cel środki z naszych podatków, staje się obowiązkiem organizacji pozarządowej. Negatywnym przykładem jest Wielka Brytania, w której stopniowe cedowanie obowiązków państwa na NGOsy zaczęło się właśnie od mieszkań treningowych, od bardzo małych czy przejściowych prób zarządzania przez trzeci sektor zasobem komunalnym. Zaczęto rozbrajać siłę organizacji lokatorskich, które stopniowo przestały reprezentować lokatorów i bardziej wchodziły w rolę zarządcy, jakim jest miasto. Między 1988 a 2004 rokiem, czyli w erze thatcheryzmu, polityka mieszkaniowa tego kraju przeszła szereg transformacji – stopniowego cedowania obowiązków pomocy na organizacje pozarządowe. M.in. prywatyzowano zasób, brytyjski odpowiednik ZGN przestał istnieć, a obowiązki „tamtejszego ZGN-u” przejął trzeci sektor: fundacje, spółdzielnie itd. Z czasem doszło do pełnej prywatyzacji zasobu mieszkaniowego.

Joanna Erbel

Czy miasto powinno dawać substandardowe lokale do remontu? Czy stać nas na to, żeby wszystko wyremontować? Jakie rozwiązanie tego problemu warto według państwa przyjąć?

Beata Wrońska

Naturalnym wydaje się odruch, że jeżeli mieszkanie stoi puste, to dajmy je lokatorom, niech zrobią remont, bo się marnuje. Z drugiej strony można się zastanowić, po co stosować rozwiązania tymczasowe, skoro można jednym rzutem wyremontować w ciągu 3 lat wszystko, co należy wyremontować. To są decyzje, które tak naprawdę są przeciwstawne.

Głos z widowni

Zastanawiam się nad propozycją pana Wiesztorta – żeby jednak nie oddawać lokali organizacjom pozarządowym. Woli pan kuratelę miasta od kurateli NGO-sów? Najważniejsze w tego rodzaju projektach jest wzięcie spraw we własne ręce przez przyszłych lokatorów. Pan odmawia tej sprawności ludziom biednym. Dlaczego pan zakłada, że biedny zawsze będzie biedny? 

Agata Nosal-Ikonowicz

pustostany 27Pamiętajmy, że społeczeństwo tworzymy po to, żeby w sposób jak najefektywniejszy zaspokajać indywidualne i zbiorowe potrzeby. Temu służy społeczeństwo. Już na etapie pisania polskiej konstytucji jasnym było, że potrzeba zasady solidaryzmu społecznego, zasady sprawiedliwości społecznej i że są potrzebne prawa socjalne. Dlaczego? Dlatego, że system rynkowy zawsze będzie tworzył grupy społeczne, które pewnych swoich potrzeb, np. mieszkaniowych, nie będą w stanie zaspokoić. Neoliberalizm to ideologia, która sabotuje państwo socjalne – idzie w odwrotnym kierunku; mówi: mniej podatków, mniej państwa, zmniejszmy usługi publiczne, oddajmy wszystko w prywatne ręce. Można powiedzieć, że neoliberalizm jest niezgodny z polską konstytucją ani w ogóle z systemem, który przyjęło większość państw europejskich.

Chciałam także odnieść się do kwestii wypowiadania umów użytkowania wieczystego przez miasto w przypadkach rażącego naruszenia ich zapisów. Stowarzyszenia lokatorskie apelują, żeby władze miasta przeanalizowały, w jakich sytuacjach możliwe jest wypowiedzenie umowy. Czyli – co użytkownik wieczysty musiałby zrobić, żeby miasto zdecydowało się wypowiedzieć umowę? Dysponując procedurą, dałoby się dyscyplinować niszczycieli, wywrzeć pewną presję.

Beata Wrońska

Właśnie dostałam informacje od osoby, która zajmuje się tym problemem, że w kilku przypadkach zostały przygotowane dokumenty do wypowiedzenia użytkowania wieczystego z uwagi na doprowadzenie do złego stanu technicznego budynku.

Jolanta Zjawińska, Miejski Eksperyment Mieszkaniowy

pustostany 28Chciałam odnieść do opinii pana Antoniego, że jako trzeci sektor wyręczamy miasto w obowiązkach. Zgadzam się z panem i także uważam, że NGO-sy powinny się zajmować tzw. fanaberiami, a nie podstawowymi zadaniami gminy. Podobne zastrzeżenia mam do budżetu partycypacyjnego, który jest świetnym pomysłem, ale jeśli w jego ramach powstają i są realizowane projekty typu „remontujemy toalety w szkole”, to nie pełni on swojej roli. Jako organizacja pozarządowa mogę sadzić kwiaty na łące, opiekować się bezdomnymi zwierzętami itd., ale remontowanie toalet to, de facto, wykonywanie za jednostki miejskie ich podstawowych zadań. To nie powinno być rolą NGO-sów.

Zastanawiam się także, czy jeżeli wiadomo, że budynki objęte roszczeniami będą zwrócone w niedługim czasie, a znajdują się w nich lokale, które nadają się do zamieszkania i nie potrzebują środków na remont, to czy mogą być zasiedlane na czas określony?

Beata Wrońska

Tak się dzieje.

Adam Cieciura

Potwierdzam, są zasiedlane, tylko nikt nikogo do zamieszkania nie zmusi. Wskazanie lokalu do najmu w takim budynku to pewna propozycja przedstawiona osobom z listy kolejkowej i mogą oni ją odrzucić. Do mnie wielokrotnie zgłaszają się m.in. przedstawiciele Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej z prośbą o zmianę wskazania, żeby, jak to się mówi, lokatorzy nie wpadli z deszczu pod rynnę. Szczególnie w ostatnich miesiącach nikt nie chce mieszkać w budynku komunalnym, do którego są roszczenia. Osoby, które otrzymały propozycję wynajęcia lokalu w takim miejscu, po sprawdzeniu adresu, odmawiają jego przyjęcia. I tak dzieje się za drugim, trzecim, piątym i dziesiątym razem – lokal staje się pustostanem, bo nikt go nie chce przyjąć.

Głos z sali

Dlaczego lokale mieszkalne oddaje się na biura? Dotyczy to głównie mieszkań w centrum miasta, z pełnym wyposażeniem, w budownictwie stacjonarnym. Dlaczego zamienia się 70-metrowe mieszkanie na biuro?

Piotr Stryczyński, Towarzystwo Przyjaciół Pragi

Myślę, że przekazywanie lokali użytkowych na cele mieszkalne to nie jest dobry pomysł. Miasto potrzebuje rozwijać się także gospodarczo. Powinniśmy dbać o to, żeby w lokalach użytkowych prowadzona była jakaś działalność gospodarcza. Z bezdomnością jest oczywiście powiązana bezrobotność. Powinniśmy zachęcać do tego, aby w lokalach użytkowych powstawały miejsca pracy.

Problemem, który nie został jeszcze dzisiaj poruszony jest zjawisko wynajmu komercyjnego mieszkań, które zostały przyznane jako komunalne czy socjalne. Na ten temat nie było żadnych danych. A warto zobaczyć, jak problem wygląda w poszczególnych dzielnicach. Z pewnością jest to używanie lokali niezgodnie z ich przeznaczeniem.

pustostany 30Andrzej Baran

Ogromna liczba lokali użytkowych stoi pusta. Po prostu mają za wysokie czynsze. Jeżeli wszystkie czynsze zostaną obniżone tak, żeby wszystkie lokale użytkowe trafiły do użytku zgodnie z zamierzeniem, to ruch ten obniży czynsze w całym mieście. Wpłynie też na cenę najmów komercyjnych – przedsiębiorcy nie będą wynajmowali lokali mieszkalnych na swoją działalność, co im się obecnie bardziej opłaca, bowiem będą mogli ją prowadzić w lokalach na to przeznaczonych.   

 Jerzy Grodner

Odniosę się do kwestii zwrotów nieruchomości. Warszawy nie odbudowali ci, co odzyskują teraz te budynki, tylko mieszkańcy, społeczeństwo. Dzisiaj, kiedy budynki stoją już odbudowane i przedstawiają dużą wartość, przychodzi taki właściciel czy spadkobierca i domaga się zwrotu. A koszty? Ten budynek w 1945 roku nic nie był wart! Zero, tylko grunt. Trzeba, żeby urzędnicy powiedzieli: „Ale zapłać za to, co myśmy tam włożyli!”

Głos z sali

Przychodząc na debatę, spodziewałam się danych liczbowych na temat liczby pustostanów. Dziękuję za to opracowanie. Ostatnim razem dostaliśmy te dane chyba w 2011 roku przy okazji negocjacji przy tak zwanym okrągłym stole mieszkaniowym. Wtedy było to wymuszone konkretnym okolicznościami – otaczały nas kordony policji, i tak dalej. Dziś mamy drugi spis miejskich pustostanów i cieszymy się, jako Syrena, że urzędnicy wykonali tę pracę. Spodziewałam się także, że pani dyrektor Wrońska przyniesie opracowanie bardziej systemowe, odpowiadające na pytanie, w jaki sposób w ogóle dochodzi do tego, że w mieście tworzy się tyle pustostanów. Jaki proces doprowadza do sytuacji, że budynki stoją puste? Wydaje mi się, że miasto nie ma takiego opracowania, bo gdyby miało, to można by zatrzymać proces, a raczej proceder, pustoszenia lokali. Można policzyć koszt konkretnych działań, także pomocowych, i wyciągnąć wnioski dla całości funkcjonowania systemu. Tymczasem urzędnicy nie kierują się kalkulacjami ekonomicznymi – powoduje nimi dogmatyzm, jesteście ideologami neoliberalizmu. Pustostany także są niegospodarne. Czy miasto obliczyło wartość strat finansowych, które ponosicie i ponosimy, z tytułu, że tyle budynków stoi pustych? Albo wartość strat związanych z sytuacją, że budynek przejęty przez dewelopera stoi pusty przez 3,4,5 lat…Wszyscy wiemy, dlaczego stoi pusty – żeby kolejna zima zrujnowała dach, żeby budynek się zapadł, a PINB nakazał jego rozebranie. Wtedy oczywiście powstanie w tym miejscu luksusowy apartamentowiec z podziemnym  garażem. Jeżeli deweloper przejmuje budynek i jest to budynek mieszkalny, to powinien go użytkować zgodnie z przeznaczeniem. Budynek powinien być zamieszkany. Jeżeli stoi pusty przez 5-10-20 lat, to dlaczego miasto nie pobiera opłaty za użytkowanie niezgodne z umową? Taką praktykę stosuje się we Francji, dzieje się tak czasem w Anglii, a czas maksymalnego dopuszczalnego przez prawo niezasiedlenia wynosi sześć miesięcy! Niezależnie od tego, że budynek znajduje się w rękach prywatnych, jeżeli stoi pusty, to jest to niegospodarność i władze miasta muszą nakazać właścicielowi coś zrobić.

pustostany 34Beata Wrońska

Zwykle budynki nie są przejmowane przez dewelopera, tylko przez prawowitego właściciela, który niekoniecznie jest deweloperem.

Antoni Wiesztort

Pytanie chyba dotyczyło tego, ile pieniędzy miasto potencjalnie traci z tego tytułu, że pustostany nie są wynajmowane.

Beata Wrońska

Nie, pani pytała, jak to się dzieje, że budynki stoją tyle czasu puste i nie wiąże się to z żadną karą dla właścicieli.

Antoni Wiesztort

Ale podobna sytuacja ma miejsce w zasobie komunalnym – jeżeli lokale nie są wynajmowane, nie ma przychodu dla miasta. Ponosimy finansową stratę.

Beata Wrońska

Przypominam, że do zasobu miejskiego przyjmujemy ludzi także znajdujących się do tej pory poza nim, np. ludzi eksmitowanych ze spółdzielni, którym zasądzono prawo do najmu lokalu socjalnego. To stanowi połowę osób, które w ogóle oczekują na pomoc mieszkaniową miasta. Nie ma miejsca sytuacja – jak sugerowała pani Ikonowicz-Nosal – że najpierw, jako Biuro Polityki Lokalowej, podnosimy czynsz, lokatorów nie stać, by go w podanej wysokości płacić; następnie robimy eksmisje i mamy w zasobie mnóstwo lokali socjalnych. Albo pustostanów.

Dla naszego Biura ważne jest, żeby każdy lokal, który może być wyremontowany za racjonalne środki, został wyremontowany i wynajęty. Chcemy wynająć jak największą liczbę lokali – celem jest racjonalne działanie. Racjonalne działanie polega na tym, że wynajmujemy lokale jak najszybciej to możliwe, żeby nie stały puste.

Antoni Wiesztort

Ciekawe rozpoznanie z lokalami użytkowymi – stoją puste, ponieważ żądana stawka czynszu jest za wysoka. I ludzie nie chcą jej płacić. Taka sama tendencja występuje w zasobie mieszkalnym! Mieszkania wynajmowane jako komunalne i socjalne to rozwiązanie dla osób najbiedniejszych z najbiedniejszych, warto spojrzeć na kryteria metrażowe i dochodowe uprawniające do takiego najmu. Jeśli podwyższa się czynsz trzykrotnie w ciągu 10 lat, a pensje, od co najmniej kilku lat, stoją na niezmienionym poziomie, to nic dziwnego, że lokale stoją puste. Żeby tak się nie działo, trzeba obniżyć czynsze i radykalnie zmienić kurs w stronę społecznej polityki mieszkaniowej. Rozumiem, że miasto cały czas musi dokładać do kosztów utrzymania zasobu, ale taka jest właśnie jego rola. Miasto nie jest firmą i nie musi działać dla zysku.

Agata Nosal-Ikonowicz

pustostany 15Rachunek przedstawia się następująco: liczba pustostanów wzrosła do 1500 w porównaniu z poprzednimi latami, a jednocześnie mówimy, że przyjęliśmy więcej osób do zasobu. Zatem jasne jest, że wyrzuciliśmy też dużą liczbę osób z tego zasobu, ponieważ skądś te puste lokale się biorą. Innymi słowy, mimo, że przyjęliśmy dużo lokatorów z zewnątrz, powiększyła się nam liczba pustych lokali. Rozumiem, że na statystyki wpływa reprywatyzacja, ale wiemy, że mniej więcej połowa wyroków eksmisyjnych to wyroki bez prawa do lokalu socjalnego. Bilans ostatnich lat jest taki, że były wysiedlenia i że mamy więcej pustych lokali.

W ostatnich latach miasto rzeczywiście bardziej się interesuje losem eksmitowanych bez prawa do lokalu socjalnego i na mniejszą skalę eksmituje w takie miejsca, jak Przeworska czy hotele robotnicze. Nastąpiła odczuwalna poprawa. Jednak pytanie o wyliczenie utraconych korzyści wydaje mi się bardzo zasadne. Ile kosztuje utrzymywanie 3000 dostępnych, lecz pustych lokali? To olbrzymia liczba. Czy ktoś policzył czynsz, jaki mógłby wpłynąć do kasy miasta, gdyby ludzie mieszkali w tych lokalach? Wpływy pomogłyby zmniejszyć deficyt zasobu, prawda?

Ostatnie pytanie jest oczywiście spoza zasady solidaryzmu społecznego. Choć sama w nią wierzę – w to, że bogatsze grupy składają się, żeby te mniej zamożne miały zapewnione podstawowe warunki do życia. Oczywiście w tym celu został stworzony mieszkaniowy zasób gminy – i naturalnym jest, że trzeba do niego dopłacać. Długo nieużywane mieszkanie generuje kolejne koszty. Aby je przywrócić do życia, potrzeba dużego remontu. Więcej pustych mieszkań oznacza więcej osób, których potrzeby są niezaspokojone. Są to osoby bezdomne albo doświadczające ubóstwa mieszkaniowego. Oba zjawiska generują kolejne koszty w systemie służby zdrowia – bieda przyczynia się do pogorszenia stanu zdrowia – oraz ubezpieczeniowym, jako że w pewnym momencie staną się niezdolni do pracy i będą potrzebować świadczeń rentowych.

Adam Cieciura

Krótko odniosę się do wynajmu lokali mieszkalnych, jako usługowych. Są to bardzo sporadyczne sytuacje, jak pokazuje przykład Pragi-Południe, najczęściej w budynkach objętych dekretem Bieruta. Dotyczy to lokali dużych, o powierzchni około 90-100 metrów kwadratowych. W zasobie dzielnicy znajduje się obecnie około kilkanaście tak dużych lokali, natomiast rodzin wielodzietnych, 6-osobowych lub większych, praktycznie nie ma na liście oczekujących na miejski lokal. W ten sposób z dużych lokali tworzą się pustostany, a chyba lepiej by było, żeby znalazł się podmiot komercyjny, który taki lokal wynajmie, nawet jeśli wymaga to przekształcenia w lokal usługowy.

Warto pamiętać, że na liczbę pustostanów-lokali użytkowych wpływa także atrakcyjność danej dzielnicy w oczach osób prowadzących działalność gospodarczą. Na Saskiej Kępie żaden lokal komunalny przeznaczony na usługi nie stoi pusty, zapewniam państwa. Tymczasem Praga-Południe nie jest aż tak atrakcyjną dzielnicą w oczach przedsiębiorców, żeby niektóre lokale wynajmować. Wtedy stoją one puste.

Anna Machalica

pustostany 14W Polsce brakuje zgody, czym jest mieszkanie – prawem czy towarem? Po ‘89 roku skłaniamy się, jako społeczeństwo, ku odpowiedzi, że mieszkanie nie jest dobrem, lecz pewnym produktem rynkowym. Należę do osób, które uważają mieszkanie za dobro, ale dobro, które trzeba szanować. Znam dużo ludzi, którzy nie wywiązują się z obowiązków najemcy. Nie regulują czynszu, czasem latami, a potem są zdziwieni decyzją o eksmisji. Nie pomagają nawet oferowane przez miasto obniżki czynszu – tak zwane obniżki dochodowe – czy rozłożenie płatności na raty. Kiedy zastanawiałam się nad tym problemem oraz źródłami lekceważącego stosunku do dachu nad własną głową, doszłam do wniosku, że dużej części społeczeństwa brakuje informacji, rady, wsparcia. A oni tego potrzebują. Kiedy w ramach kolejnego projektu objęliśmy tego rodzaju wsparciem „czynszowym” 40 osób, znowu prawie 80% uczestników zaczęło regularnie wnosić czynsz i bieżące opłaty! Dla miasta zaległości czynszowe są poważnym problemem. Jeśli ktoś nie płaci czynszu, to ktoś inny musi ten czynsz za niego lub za nią zapłacić. Myślę, że należy w tych kwestiach być sprawiedliwym i obiektywnym, i nie używać argumentów demagogicznych. Natychmiastowe zagospodarowanie wszystkich miejskich pustostanów nie rozwiąże problemu głodu mieszkaniowego – trzeba szukać innych rozwiązań, nowych form budownictwa…

Głos z sali

Potrzebne są wyższe płace!

Anna Machalica

pustostany 17Ważna jest także wiedza, wymiana wiedzy i rzetelna, transparentna komunikacja. Innymi słowy, trzeba bardziej szczegółowo i konkretnie informować społeczność o stanie np. pustostanów. Na stronach miasta nie ma wykazów i danych, jakie zostały dzisiaj zaprezentowane. A gdyby było to powszechnie dostępne, już na wstępie byłoby mniej emocji, dyskusja stałaby się bardziej rzeczowa i konkretna. Sądzę, że należy umożliwić organizacjom społecznym nie tyle administrowanie zasobami lokalowymi, co wspieranie ludzi. Żeby mieszkanie, nawet prywatne, mogło uzyskać status mieszkania chronionego. Obecnie nie ma takiej możliwości. Część wyzwań i zadań, o jakich dzisiaj wspominaliśmy, można regulować poprzez prawo miejskie. Nie musimy być zależni od prawa ogólnego, a miasto może zmieniać swoje prawo. Tutaj jesteśmy za mało inicjatywni i nie proponujemy nowych rozwiązań.

Antoni Wiesztort

Jaki procent lokali użytkowych obecnie wynajmowanych przez miasto ma stawki preferencyjne, a jaki – komercyjne?

Beata Wrońska

Na 9000 lokali wynajmowanych przez m.st. Warszawa – około 700 jest wynajmowanych przez organizacje pożytku publicznego. Organizacje pozarządowe z łatwością mogą wynająć lokal na potrzeby swojej działalności – nie muszą startować w konkursie i konkurować stawką. Chronieni są także rzemieślnicy.

Zaznaczam też, że jeśli gdzieś ujawniają się problemy, zachodzi potrzeba kontroli sposobu, w jaki lokal jest wykorzystywany przez najemców i jako Biuro otrzymamy informację – to sprawdzamy każdy zgłoszony adres. Mowa oczywiście o lokalach znajdujących się w zasobie miasta.

Głos z sali

pustostany 33Moją myśl wyraziła pani Anna Machalica. Nie należy używać skrótów myślowych i skrajności. Nie trzeba również zmieniać całego ustroju państwa, żeby polepszyć sytuację – wystarczy dobrze wykorzystać istniejące przepisy, również na poziomie samorządowym.

Małgorzata Markowska

Chciałabym odnieść się postulatu, aby mieszkańcy sygnalizowali, że gdzieś znajdują się wolne – możliwe do zasiedlenia – pustostany. W każdej dzielnicy działa ZGN, zarząd gospodarowania nieruchomościami. Nie oczekujcie państwo przejmowania jego zadań przez mieszkańców i nie wyręczajcie się nimi. Według mnie brakuje jasno określonego standardu wykonania remontów pustostanów – ujednolicenie zakresów prac poprawiłoby efektywność całego procesu. Podam przykład negatywny dotychczas prowadzonej polityki wobec pustostanów: Ząbkowska 19. Od 17 lat budynek stoi wysiedlony i czeka na przekazanie do TBS-u. Na usta ciśnie się pytanie: jak często BPL organizuje przetargi na tzw. czynszówki? Zwłaszcza, jeżeli wiadomo, że miasto dokłada pieniądze do Ząbkowskiej 19, że ponad 10 lokali stoi pustych, nikt w nich nie mieszka.

Beata Wrońska

Jeśli chodzi o przetargi na Ząbkowskiej, to organizujemy je tak, żeby przetarg obejmował więcej, niż remont jednego lokalu. Na poziomie indywidualnych umów najmu wygląda to tak, że – zwłaszcza, gdy nie dotrze do nich informacja o przetargu – lokal nie znajduje zainteresowania najemców i z tego względu stoi pusty. Przetargi organizujemy raz na pół roku, maksymalnie raz na rok, zależy od sytuacji. Nie organizujemy przetargu dla jednego lokalu. Ostatnio nasze Biuro prowadziło rozmowy z zarządami dzielnic i te zadania mają być przekazane do nich. O Ząbkowską warto zapytać zarząd Pragi-Północ.

pustostany 25

Debata „Pustostany – Niezagospodarowany potencjał mieszkaniowy” dot. nowej polityki mieszkaniowej Warszawy #Mieszkania2030 została zorganizowana przez Urząd m.st. Warszawy. Spotkanie odbyło się 12 kwietnia 2017 roku w Centrum Kreatywności Targowa 56.

Zachęcamy do zapoznania się z projektem Warszawskiej Polityki Mieszkaniowej!

Zachęcamy również do zapoznania się z relacją z debat:

  1. „Mieszkania dostępne dla każdego?”,
  2. „Przyciągnąć talenty – Warszawski rynek najmu”,
  3. „Miasto zwarte – Zatrzymać suburbanizację”,
  4. „Mieszkania przyjazne dla klimatu”,
  5. „Mieszkać wspólnie”,
  6. „Pomóc najsłabszym”,
  7. „Czynsze mieszkaniowe – Przerwać spiralę zadłużenia”.

pustostany 18