Leszko: O Inicjatywie Osiedle Przyjaźń

Małgorzata Leszko
O Inicjatywie Osiedle Przyjaźń

Cspołeczności 37zym jest Osiedle Przyjaźń? Wybudowane w 1952 r. dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury osiedle drewnianych domków na obrzeżach miasta nie było ani wygodnym dziedzictwem, ani najbardziej ekonomicznym sposobem na wykorzystanie 30 hektarów terenu stolicy. Widmo likwidacji krążyło nad osiedlem z różną intensywnością od lat 70. XX wieku, pochłaniając kolejne domki. Od 2014 r. chmury gęstniały – projektowany plan zagospodarowania przestrzennego zakładał zburzenie części domków na rzecz czteropiętrowych bloków, zamykano lokalny klub kultury – Karuzelę. W odpowiedzi na tę sytuację społeczność zmobilizowała się do walki: w ciągu kilku lat udało się ująć układ urbanistyczny osiedla w gminnej ewidencji zabytków, zatrzymać niekorzystny projekt planu miejscowego, złożyć wniosek o konsultacje społeczne, a przede wszystkim – rozbudzić energię społeczną tego miejsca. Nadal jednak osiedle boryka się z dwoma głównymi problemami: niepewnością co do przyszłości oraz fizyczną degradacją istniejącej infrastruktury. Ta ostatnia – aby nie niszczała – wymaga inwestycji ze strony zarządzających podmiotów (osiedle należy do Skarbu Państwa, ale w imieniu SP zarządza nim Prezydent m.st. Warszawy). Poniższy tekst bazuje na doświadczeniach Inicjatywy Osiedle Przyjaźń, nieformalnej koalicji, której celem jest ochrona i rozwój osiedla, a głównym sposobem działania – praca ze społecznością tego miejsca.

Osiedle Przyjaźń nie jest miejscem typowym pod względem architektury i urbanistyki ani pod względem społeczno-demograficznym, ani wreszcie pod względem administracyjnym. Zasadne wydaje się pytanie, czy osiedle może – z uwagi na te uwarunkowania – funkcjonować jako case study (z ang. studium przypadku) oraz podstawa do tworzenia rekomendacji i uogólnień. Zadawałam sobie to pytanie wielokrotnie, pisząc ten tekst. Przyjęłam założenie, że odmienność osiedla pozwala dostrzec problemy i wyzwania fundamentalne dla rozwoju lokalnych społeczności, które w innych, bardziej „zwyczajnych” i mniej skomplikowanych realiach, pozostawałyby przezroczyste.

Opowieść o osiedlu Przyjaźń i budowaniu jego społeczności jest bardziej opowieścią o wsparciu, którego nie było, niż listą gotowych dobrych praktyk do zastosowania w innych miejscach.  Paradoks polega na tym, że na naszym osiedlu społeczność jest stosunkowo aktywna i względnie silna nie dzięki istniejącym rozwiązaniom systemowym, a pomimo ich braku. Rekomendacje do Polityki mieszkaniowej m.st. Warszawa – Mieszkania2030, jakie zawarłam w tekście, bazują głównie na niepowodzeniach, nieskutecznych próbach wykorzystania dostępnych na poziomie miejskim narzędzi wspierania społeczności lokalnych bądź po prostu doświadczenia ich braku, które stało się udziałem naszej społeczności. Gdybym miała wskazać powody, dla których proces tworzenia społeczności lokalnej na osiedlu Przyjaźń, polegający głównie na konsolidacji mieszkańców i wzroście ich aktywności, możliwy jest mimo niesprzyjających warunków na poziomie systemowym, to wymieniłabym:

  1. silne przywiązanie mieszkańców do osiedla Przyjaźń jako przestrzeni cennej historycznie, przyrodniczo i urbanistycznie, ocenianej jako wartościowa mimo trudnych warunków mieszkaniowych oraz braku poczucia stabilności;
  2. partyzanckie, oddolne działania mieszkańców i mieszkanek osiedla, którzy braki na poziomie instytucjonalnego wsparcia zastępowali własną aktywnością w obszarze animacji społecznej – organizując pikniki sąsiedzkie, wspólne wigilie, spacery historyczne włączające mieszkańców, spotkania wspominkowe, mini-interwencje w przestrzeń wspólną, wspieranie działań artystów i animatorów z innych części miasta na osiedlu, warsztaty i spotkania dla mieszkańców, inicjowanie grup zainteresowań, wymiany umiejętności itp.;
  3. silne zakorzenienie mieszkańców, którzy często mieszkają tu od pokoleń, i których tożsamość lokalną wzmacniały działania społeczne wokół historii i pamięci o tym miejscu, prowadzone przez tutejsze organizacje;
  4. wsparcie lokalnych partnerów, w tym zwłaszcza Bemowskiego Centrum Kultury.

społeczności 15Nietrudno zauważyć, że splot takich zasobów – silnej tożsamości lokalnej, potencjałów miejsca i jego mieszkańców oraz sąsiadujących instytucji – występuje dość rzadko, nic zaś nie wskazuje na to, żeby miał zdarzać się częściej, biorąc pod uwagę kierunki rozwoju miasta (m.in. zagęszczanie zabudowy, stosunkowo wysokie budownictwo w porównaniu do jednopiętrowych drewnianych domów osiedla Przyjaźń) i społeczeństwa (zwiększająca się mobilność mieszkańców osłabiająca ich zakorzenienie lokalne). Nasuwa się pytanie, w jaki sposób, w jakich obszarach i jakimi narzędziami miasto może wzmacniać społeczności lokalne?

Polityka mieszkaniowa – Mieszkania 2030 jako jeden z kierunków rozwoju definiuje wsparcie dla wspólnot lokalnych. Wspólnoty te należy wspierać, ponieważ podnoszą komfort życia mieszkańców oraz wzmacniają ich poczucie bezpieczeństwa. Tymczasem praktyka osiedla Przyjaźń, a także innych miejsc w Warszawie oraz w Polsce, pokazuje, że u podstaw mechanizmu budowania silnych społeczności często leży nie tyle potrzeba poprawy jakości życia, ile potrzeba ochrony społeczności przed jej degradacją lub całkowitym unicestwieniem. Innymi słowy, silna wspólnota tworzy się jako odpowiedź na zagrożenia płynące ze strony instytucji publicznych lub dziejące się przy ich zbyt słabej reakcji. W przypadku osiedla Przyjaźń takim impulsem był powstający plan zagospodarowania terenu, przewidujący możliwość kilkupiętrowej zabudowy w miejsce drewnianych domków, oraz kolejny projekt planu miejscowego, który znosił funkcję mieszkalną na terenie osiedla w części wielorodzinnej. W obu przypadkach podmiotem odpowiedzialnym za to działanie była jednostka Urzędu Miasta Stołecznego Warszawa.

Obecnie zagrożenie dla osiedla polega zaś głównie na braku inwestycji w infrastrukturę oraz drewnianą architekturę na terenie, który należy, co prawda, do Skarbu Państwa, jednak który znajduje się w zarządzie miasta (tzn. na mocy ustawy zarządza nim Prezydent m.st. Warszawy, który do niedawna czynił to za pośrednictwem Biura Gospodarki Nieruchomościami). Innymi słowy, społeczność osiedla Przyjaźń znajduje się w stanie permanentnej niepewności, co do podstaw swojego istnienia i zadaje pytania: czy przetrwają domy, w których mieszkają? czy i jak długo będą mogli w nich mieszkać? na jakich zasadach? Ten brak stabilności, który cechuje w różnym stopniu także inne społeczności uzależnione od władz publicznych, sprawia, że pierwszą i główną rekomendacją dla zespołu pracującego nad instrumentami wspierania społeczności lokalnych jest rzecz pozornie banalna: żeby wspierać społeczności, trzeba w pierwszej kolejności wziąć odpowiedzialność za zapewnienie im stabilnej podstawy istnienia poprzez działania poszczególnych biur urzędu oraz ich dobrą komunikację ze sobą i z mieszkańcami. W przeciwnym razie wysiłek włożony we wspieranie lokalnych więzi i aktywności mieszkańców pozostanie działaniem nieskutecznym i pozornym, które można porównać do tynkowania domu o kruszejących fundamentach (metafora bliska realiom osiedla Przyjaźń).

We wstępie do dokumentu Polityka mieszkaniowa – Mieszkania2030 autorzy piszą:

Obecnie w zasobie miejskim jest około 84 tys. lokali, co stanowi 9% wszystkich mieszkań w Warszawie. Władze Miasta Stołecznego Warszawy mają jednak wpływ na pozostały zasób – mogą podnosić jakość zamieszkiwania przez odpowiedzialną politykę planistyczną, wyznaczanie trendów w budownictwie, innowacje mieszkaniowe, a także tworzyć warunki do powstania silnych, wspierających się społeczności.

społeczności 21Kluczowe jest pytanie o to, jak szeroko należy rozumieć rolę władz miasta – tzn. zakres ich odpowiedzialności – w odniesieniu do pozostałych 91% miasta i mieszkańców, którzy nie mieszkają w zasobie lokalowym m.st. Warszawy. Sądzę, że obecna praktyka określa ten zakres odpowiedzialności zbyt wąsko, przez co realny wpływ instytucji miejskich na jakość życia mieszkańców, w tym także na rozwijanie więzi lokalnych i wzmacnianie aktywności mieszkańców w sprawach dla nich najistotniejszych, jest niewielki. Społeczności lokalne tworzą się głównie w mikroskali „sąsiedzkiej”, tj. na takim obszarze, który często nie należy do miasta, a przez to wyklucza korzystanie z instrumentów partycypacyjnych (inicjatywa lokalna, budżet obywatelski) i innych form wsparcia. Z perspektywy osiedla Przyjaźń – które jest terenem Skarbu Państwa, ale zarządzanym przez m.st. Warszawa – to zawężenie poczucia odpowiedzialności jest boleśnie odczuwalne. Należy dążyć do takiej polityki mieszkaniowej, która umożliwia interwencję oraz świadome i odpowiedzialne kształtowanie realiów mieszkaniowych w Warszawie także na terenach, które mają inną niż miejska formę własności. Niezależnie od formy własności tereny te pozostają trwale zależne od miasta i, w związku z tym, przynajmniej częściowo mieszczą się w zakresie odpowiedzialności władz miejskich. Wydaje się, że w wielu przypadkach pomogłaby tego rodzaju interpretacja obecnych zapisów prawnych.

Spośród czynników, które wpływają na istnienie silnych społeczności lokalnych, warto wymienić:

1) Miejsce, czyli fizyczną przestrzeń, w której spotykają się mieszkańcy.

Każda społeczność ma swoje miejsce, które jest, lub może być, naturalnym centrum społecznego, sąsiedzkiego życia. Takie miejsce powinno spełniać kilka warunków: być ogólnodostępne pod względem fizycznym (niewielki dystans od miejsca zamieszkania, dostępność dla osób niepełnosprawnych) oraz pod względem możliwości spędzania czasu (wielofunkcyjność przestrzeni, otwarcie na różne grupy wiekowe, także na grupy mniejszościowe, np. cudzoziemców); powinno również stwarzać możliwości oddania części odpowiedzialności za utrzymanie i zagospodarowanie przestrzeni samym mieszkańcom oraz wspierać oddolne działania i inicjatywy. Obecnie taką funkcję w Warszawie spełniają powstające miejsca aktywności lokalnej. W przypadku osiedla Przyjaźń naturalnym miejscem do budowania społeczności jest Karuzela – klub kultury, a wcześniej klub studencki zlokalizowany w sercu osiedla: przy kameralnym skwerze. To imponujący drewniany budynek o rzadkiej architekturze, którego przestrzeń daje wiele możliwości. Jego największą zaletą pozostaje jednak to, że mieszkańcy darzą ten obiekt szczególnym sentymentem – jest to miejsce, o które chcą dbać. Potencjał takich miejsc wykracza poza rolę miejsc aktywności lokalnej. Przykład Karuzeli pokazuje, jak troska o budynek emocjonalnie i mentalnie należący do społeczności stała się motorem konsolidowania społeczności – wokół wspólnej sprawy. Kiedy w 2014 roku niszczejący, od lat nieremontowany budynek Karuzeli został właściwie opuszczony, a zarządcy (Biuro Gospodarowania Nieruchomościami) i administratorzy (Akademia Pedagogiki Specjalnej) zdejmowali z siebie odpowiedzialność za jego utrzymanie, społeczność zawiązała koalicję podmiotów i osób działających na rzecz ochrony całego osiedla – Inicjatywę Osiedle Przyjaźń.

We wspieraniu społeczności lokalnych ważne jest, by wykorzystać potencjał takich miejsc, jak Karuzela, przeznaczając je na cele społeczne i dając mieszkańcom wpływ na prowadzoną tam działalność. Wzmacnia to tożsamość lokalną opartą na zbiorowej pamięci, a także integruje wspólnotę mieszkańców oraz zakorzenia ją w miejscu zamieszkania.

społeczności 03Należy rozwijać i wspierać powstanie sieci MAL-ów, warto jednak pamiętać, że w praktyce nie każda społeczność lokalna lub sąsiedzka ma swoje miejsce aktywności lokalnej, zwłaszcza takie, które w pełni realizuje ideę domu sąsiedzkiego zlokalizowanego w przestrzeni, która jest na tyle bliska miejscu zamieszkania, żeby kształtują się w niej relacje sąsiedzkie i lokalne. Potrzebne są również inne przestrzenie skupiające ludzi w mikroskali, będące naturalnym miejscem niewymuszonej interakcji (nawet, jeśli są one krótkie i niejako przypadkowe). Takie miejsca to, jak w przypadku osiedla Przyjaźń, np. biblioteczka plenerowa zlokalizowana przy jednej z alejek (zainicjowana przez mieszkankę) czy tablica ogłoszeń, przy której zatrzymują się przechodzący mieszkańcy. Narzędziem wspierającym proces powstania takich miejsc są drobne interwencje w przestrzeń mające charakter przyrodniczo-rekreacyjny (klomby, ławki, stoły do gry), artystyczny (instalacje) czy użytkowo-społeczny (tablice, ujęcia wody). Największą wartość mają te miejsca, które z różnych powodów są już naturalnym punktem spotkań i wymagają jedynie niewielkich renowacji lub modyfikacji; z kolei na ich funkcjonowanie powinni mieć wpływ okoliczni mieszkańcy, tak by czuli odpowiedzialność za utrzymanie miejsca. W wariancie idealnym – jak w przypadku biblioteczki plenerowej – powstanie danej przestrzeni jest inicjowane przez samych mieszkańców, co sprzyja kontroli społecznej.

Elementem kształtowania przestrzeni sprzyjającej relacjom sąsiedzkim i powstaniu więzi na poziomie lokalnym jest również świadome projektowanie przestrzeni półprywatnych, które stanowią pomost między przestrzenią identyfikowaną jako intymna (własna) a przestrzenią traktowaną jako publiczna (wspólna, a w powszechnym rozumieniu – niczyja). Przestrzenie półprywatne to np. dobrze zaprojektowane dzielone korytarze i klatki schodowe lub, jak w przypadku osiedla Przyjaźń, teren zielony znajdujący się bezpośrednio przy domkach. Nie może on być jednak grodzony.

2) Potencjał liderów i organizacji

W silnych społecznościach istnieją silni liderzy i liderki: siła oznacza dla mnie nie tyle decydujący głos w podejmowaniu decyzji, co przede wszystkim kompetencje i zaufanie społeczne, które pomagają wspierać społeczność w podejmowanych działaniach. Lider bądź liderka może być osobą lub grupą osób, a także podmiotem instytucjonalnym, np. organizacją, która odgrywa przewodnią rolę.

W moim przekonaniu aspekt wzmacniania liderów i organizacji, także grup nieformalnych, aktywnych we wspólnotach lokalnych nie został rozwinięty w Polityce mieszkaniowej – Mieszkania 2030; tymczasem to właśnie od ich zasobów i kompetencji w dużym stopniu zależy, czy uda się w sposób trwały i szeroki zaangażować członków wspólnoty do aktywności na jej rzecz. Działania wzmacniające społeczności lokalne wymagają specyficznego podejścia, które nie odbiera wspólnotom podmiotowości oraz pozostawia autorstwo i inicjatywę osobom pochodzącym z wewnątrz społeczności, a jednocześnie pomaga liderom, animatorom i aktywistom w działaniu. Wsparcie polega na dawaniu zasobów, nawiązywaniu partnerstw, przejmowaniu części zadań; jest to także wsparcie merytoryczne i mentorskie dla rozwoju umiejętności ważnych dla budowania społeczności. Wszystko to pomaga budować trwały zasób organizacji, zbiorową wiedzę i kompetencje.

społeczności 28Zwłaszcza ostatni element – kompetencyjnego, merytorycznego i mentorskiego wspierania lokalnych liderów – jest ważny. Społecznicy, a warszawski ruch sąsiedzki i lokalny dowodzi, że rolę liderów najczęściej pełni się na zasadzie zaangażowania społecznego i obok aktywności zawodowej, towarzyskiej czy rodzinnej, nie nabywają wiedzy i umiejętności samoistnie. Na przykładach działań na osiedlu Przyjaźń można wskazać obszary, w których wsparcie dla organizacji i liderów jest potrzebne. Są to m.in. umiejętność podejmowania decyzji grupowo – w sposób partycypacyjny; umiejętność kształtowania trwałych partnerstw z innymi podmiotami działającymi lokalnie; umiejętność współpracy i rozwiązywania konfliktów w grupach; uwzględnianie szerokiego interesu społecznego obok interesów partykularnych; budowanie i podtrzymywanie zaangażowania społeczności i wiele innych.

Wsparcie może polegać na dostosowanych do potrzeb warsztatach i szkoleniach zwiększających umiejętności liderów, ale z mojego doświadczenia wynika, że często brakuje po prostu osoby, która wsparłaby społeczność w konkretnej trudnej sytuacji, np. konfliktu, lub w procesie podejmowania decyzji – czyli brakuje facylitatora lub mentora, specjalisty, coacha, mediatora. Rozwiązanie to jest jednak możliwe wtedy, gdy między społecznością a instytucją publiczną (bądź wyznaczonym przez tę instytucję podmiotem, np. organizacją parasolową) istnieje poczucie więzi i zaufania. Wymaga to długotrwałej współpracy opartej na bezpośrednim i partnerskim kontakcie. Dobrą praktyką z osiedla Przyjaźń jest projekt realizowany wspólnie z Bemowskim Centrum Kultury pt. Laboratorium Projektów Osiedla Przyjaźń, w którym początkujące animatorki otrzymały dofinansowanie dla swoich inicjatyw połączone ze wsparciem warsztatowym i mentorskim mającym pomóc im zrealizować działania w sposób partycypacyjny, dostosowany do potrzeb oraz oparty na współpracy z innymi podmiotami.

Alternatywą, a właściwie uzupełnieniem dla narzędzi działających na szerszą skalę, jak np. budżet partycypacyjny (gdzie rola inicjatora pomysłu oraz wpływ na ostateczny kształt projektu kończy się na etapie głosowania) są mikro-granty. To forma wsparcia, która w skali lokalnej wspólnoty dobrze się sprawdza.

3) Głos i wpływ

Największym społecznym sukcesem, jaki udało się osiągnąć na osiedlu Przyjaźń w ciągu kilku ostatnich lat, jest wzmocnienie więzi sąsiedzkich wśród części jego mieszkańców. Odbyło się to głównie za sprawą oddolnych inicjatyw, których prawdziwy wykwit nastąpił w 2014 i 2015 roku: powstało wtedy Archiwum Społeczne Osiedla Przyjaźń, Grupa Śpiewu Tradycyjnego na Osiedlu Przyjaźń, biblioteczka plenerowa, spotkania naukowe – Naukowa Przyjaźń, redakcja gazety osiedlowej Jelonek; odbywały się pikniki sąsiedzkie, urodziny osiedla, spacery, wigilie i inne spotkania… Wszystkie te inicjatywy zostały zorganizowane dzięki udziałowi mieszkańców i mieszkanek, jako świadome działania nastawione na wzmocnienie tożsamości miejsca oraz wzmocnienie potencjału społeczności osiedla do ochrony swojego miejsca zamieszkania. Ten rodzaj działania społecznego, któremu najbliżej jest do animacji społeczno-kulturowej, jest zarówno sposobem budowania społeczności, jak i konsekwencją silnych i aktywnych wspólnot. Pikniki sąsiedzkie, lokalne wydarzenia, upamiętnianie miejscowej przeszłości sprawiają, że społeczność staje się silniejsza o zaufanie i relacje między poszczególnymi osobami lub współpracującymi organizacjami.

Wspólnoty lokalne na dłuższą metę istnieją jednak nie dzięki regularnym piknikom, ale dzięki „wspólnej sprawie” – poczuciu mieszkańców, że łączą ich problemy i tematy związane z miejscem zamieszkania. To wobec wspólnej sprawy czują się oni podmiotem – zbiorowością zdolną i uprawnioną do zabierania głosu oraz współpodejmowania decyzji na jasno określonych zasadach. Silna społeczność ma niewielką szansę istnieć bez silnych relacji sąsiedzkich, ale zarazem nie jest po prostu sumą tych ostatnich. Fundamentalna różnica polega na tym, że społeczność zawsze ma charakter polityczny – w szerokim rozumieniu tego słowa, w którym wiąże się ono z dobrem wspólnym; nie zaś prywatny, jak w przypadku relacji między mieszkańcami danego miejsca.

Z tego względu w idylliczym obrazie aktywnej i samoorganizującej się społeczności osiedla Przyjaźń nie można pominąć smutnego faktu, że jest to społeczność mieszkańców, których realny wpływ na los miejsca jest niewielki, jako że z formalnego punktu widzenia nie są w ogóle stroną toczących się procesów decyzyjnych. Innymi słowy, nie mają głosu w sprawie przyszłości osiedla. Domy stanowią zasób Skarbu Państwa, którym m.st. Warszawa zarządza, a administruje Akademia Pedagogiki Specjalnej. Jest to przykład sytuacji, gdy rozmywa się instytucjonalna odpowiedzialność za miejsce, a mieszkańcy – pozbawieni realnych, umocowanych prawnie narzędzi działania na rzecz osiedla – zastępują ten wpływ działaniami o charakterze kulturalno-społecznym i integracyjnym. Na dłuższą metę silna społeczność nie może istnieć bez określonego zakresu swojego wpływu: poczucia sprawczości i podmiotowości, która motywuje do angażowania się w sprawach postrzeganych jako wspólne. Dlatego kluczowy elementem wspierania społeczności jest oddawanie im głosu oraz sfery wpływu. Poczucie bezsilności wobec instytucji jest dla wspólnoty lokalnej destrukcyjne – tę destrukcyjność obserwujemy nieustannie na osiedlu Przyjaźń. Pojawia się frustracja oraz apatia części mieszkańców.społeczności 07

Jak można tę podmiotowość i sprawczość wzmacniać na poziomie rozwiązań systemowych? Po doświadczeniach związanych z osiedlem Przyjaźń sądzę, że tzw. mechanizmy partycypacji w Warszawie wymagają wiele pracy, by rzeczywiście wspierały mieszkańców i wspólnoty lokalne. W 2015 roku Inicjatywa Osiedla Przyjaźń złożyła do Prezydent m.st. Warszawy wniosek o przeprowadzenie konsultacji społecznych. Wniosek, podpisany przez ok. 1400 osób, został rozpatrzony pozytywnie. Jednak konsultacje nie odbyły się, mimo że przez rok przy Urzędzie Dzielnicy Bemowo działał zespół złożony z przedstawicieli mieszkańców i urzędu dzielnicy, który miał wypracować zakres i sposób ich przeprowadzania. Dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej wyjaśniał, że konsultacje nie są zasadne ze względu na roszczenia na terenie osiedla oraz z uwagi na to, że teren nie należy do miasta. Porażka tego procesu każe postawić pytanie, na ile tereny nienależące do miasta, ale w sposób długotrwały przez miasto zarządzane, mogą korzystać ze wsparcia, z jakiego korzystają inni mieszkańcy Warszawy. Sami urzędnicy zmienili w tej sprawie zdanie w trakcie samego procesu. Oznacz to, że także jednostki m.st. Warszawy nie mają w tej kwestii jasności. Zabrakło komunikacji między jednostkami miejskimi – w składzie zespołu ds. konsultacji nie było przedstawicieli ówczesnego BGN, które do niedawna było biurem zarządzającym osiedlem Przyjaźń w imieniu Skarbu Państwa.

W tworzeniu polityki mieszkaniowej Warszawy należy wziąć pod uwagę, że słuszna idea włączania lokalnych liderów w konsultowanie i współdecydowanie o losach wspólnoty wymaga zmian systemowych na poziomie aktów prawnych oraz dostępnych narzędzi, a także zmiany praktyki korzystania z tych przepisów, czyli ich wąskiej interpretacji oraz sposobu wdrażania w życie.

Proces, jaki nie został w pełni przeprowadzony na osiedlu Przyjaźń, pokazał, że brakuje mechanizmów i narzędzi, które umożliwiają oddawanie mieszkańcom głosu w sprawach ważnych dla społeczności lokalnych, w których miasto nie jest jedynym podmiotem decydującym. W kwestiach kluczowych dla istnienia i funkcjonowania społeczności instytucje publiczne powinny dążyć do wzmacniania głosu mieszkańców oraz facylitować spory wokół istotnych problemów, zamiast pozostawiać całkowitą odpowiedzialność mieszkańcom, których zasoby nie wystarczają do samodzielnego zmierzenia się z problemem, zwłaszcza jeżeli po drugiej stronie sporu znajdują się podmioty silniejsze, jak instytucje państwowe, korporacje lub duże przedsiębiorstwa prywatne.

Myślę, że te dwa zadania: pogłębiona praca nad narzędziami zapewniającymi realny wpływ społeczności na najistotniejsze dla niej sprawy (dzielenie się odpowiedzialnością ze społecznością, partycypacja) oraz poszukiwanie solidnych, systemowych sposobów wspierania społeczności w sprawach trudnych, także tam, gdzie jedynym decydentem nie jest m.st. Warszawa (branie odpowiedzialności za społeczność) są najważniejszymi wyzwaniami dla polityki mieszkaniowej. Podjęcie tak ogromnego wyzwania wydaje się szczególnie ważne w Warszawie, gdzie „trudnych i spornych działek” jest więcej, a terenów objętym planem zagospodarowania przestrzennego znacznie mniej, niż mogłoby być, żeby powstrzymać ruchy zagrażające zrównoważonemu rozwojowi miasta i interesom mieszkańców. Miasto, które nie dba o wydobycie głosu mieszkańców w najważniejszych dla nich kwestiach, oddaje głos najsilniejszym. Miasto, które nie bierze odpowiedzialności za wspieranie społeczności z „terenów trudnych” podejmuje w ich sprawie decyzję: pozwala na ich degradację i rozpad.

silne wspierające