Domaradzka: Miejskie społeczności oparte na różnorodności – potencjały i wyzwania

Anna Domaradzka, Instytut Studiów Społecznych, Uniwersytet Warszawski
Miejskie społeczności oparte na różnorodności – potencjały i wyzwania

społeczności 38Miasta stają się coraz bardziej zróżnicowane wewnętrznie, zarówno pod względem formy architektoniczno-urbanistycznej, jak i profilu mieszkańców, reprezentujących odmienne style życia. W wielu europejskich miastach podział na „swoich” – urodzonych i wychowanych w danym miejscu – a „obcych”, czyli nowo przybyłych imigrantów, przeistoczył się w skomplikowaną mozaikę wynikającą z wielu fal i rodzajów migracji. W tym kontekście trudno powiedzieć, kto jest „tutejszy”. Na ten temat powstało wiele opracowań, nierzadko koncentrujących się wokół pojęcia „super-różnorodności” Vertoveca (2007). Również niedawno wydana książka Wessendorf (2014) pokazuje, jak stosunki społeczne w londyńskiej dzielnicy Hackney w mniejszym stopniu przecinają linie etniczne i klasowe, a w większym – nowe granice, tworzone w oparciu o stopień uczestnictwa mieszkańców w lokalnej przestrzeni publicznej. Ci, których łączy „etos mieszania się” (ang. ethos of mixing), przeciwstawieni są tym, którzy preferują oddzielanie się od innych.

Rosnąca różnorodność jest efektem migracji – wewnętrznej i zewnętrznej – a także zmieniających się potrzeb oraz preferencji, napędzanych przez zmiany demograficzne, ekonomiczne czy kulturowe. W obrębie miast wiele dzielnic charakteryzuje się dużym zróżnicowaniem mieszkańców, często towarzyszą mu różnice w stylu życia i nierówności społeczno-ekonomiczne. Różnorodność w miastach i dzielnicach może powodować problemy –  od uczucia dyskomfortu, zderzenia wartości i norm, przez konflikty w przestrzeni publicznej lub wokół niej, aż po ksenofobię, rasizm i przemoc fizyczną (np. otwarte konflikty na ulicach). Ze względu na swoje znaczenie dla gospodarczej, politycznej i społecznej przyszłości kraju miasta spełniają szczególną rolę w procesie zarządzania różnorodnością. To w miastach następuje interakcja, która zdeterminuje, czy naród będzie funkcjonował jak zintegrowane społeczeństwo obywatelskie, czy też jego przyszłość upłynie pod znakiem sztywności klasowej oraz niepokojów na tle społecznym, etnicznym lub rasowym (Cisneros 1993: 9).

Jedną z najczęściej spotykanych reakcji na wzrost różnorodności jest próba zachowania status quo i dążenie do oddzielenia się. Skutkują one segregacją przestrzenną mieszkańców ze względu na pochodzenie oraz status społeczno-ekonomiczny. Nawet w obrębie jednej dzielnicy czy sąsiedztwa mieszkańcy mogą żyć oddzieleni od siebie przestrzennie i społecznie. Proces segregacji nieuchronnie prowadzi jednak do zaostrzania się nierówności społecznych, w tym dostępu do miejskich dóbr i usług. Jak pisał Orfield (1985: 161) „segregacja mieszkaniowa jest współcześnie kluczową instytucją tworzenia i podtrzymywania nierówności nie tylko między jednostkami i grupami (…), lecz także między sąsiedztwami czy całymi gminami”. Obserwując przemiany miast w Stanach Zjednoczonych, Orfield zwracał uwagę, że problemy wynikające z braku integracji rasowej „rozbiły całe dzielnice, wykorzeniły tysiące (…) rodzin, znacznie zmniejszyły (…) zasoby miast, nieodwracalnie zniszczyły (…) ich infrastrukturę handlową i społeczną, a także zwiększyły koszty zarządzania miastami, zmniejszając wpływy z podatków, a tym samym możliwości pokrycia tych kosztów” (Ghettoization Goes On 1982: 3). Podobne koszty mogą generować, bardziej charakterystyczne dla Polski, problemy z integracją osób starszych, niepełnosprawnych, ubogich czy pochodzących z mniejszości etnicznych i religijnych.

społeczności 12Zróżnicowane miasta i dzielnice otwierają jednak nowe możliwości dla mieszkańców: obecność osób o bardzo różnych potrzebach na stosunkowo niewielkim obszarze przyczynia się do rozwijania nowych kontaktów społecznych, wzrostu spójności społecznej, a także generuje innowacyjne praktyki solidarności, mobilności i ekonomii społecznej. Przykłady miast Ameryki Północnej pokazują, że mimo szeregu wyzwań różnorodne społeczności mają szansę rozwijać się dzięki wspierającym miejskim programom, przyszłościowo myślącym przywódcom i silnym sieciom organizacji lokalnych (Nyden, Maly i Lukehart 1997). Heterogeniczne społeczności stanowią namacalną alternatywę dla segregacji mieszkaniowej, która pogłębia podziały społeczne. Jak pokazują badania, zdolność podtrzymywania pro-różnorodności zależy zarówno od siły organizacji lokalnych, jak i poparcia, które te heterogeniczne społeczności otrzymywały od samorządu lokalnego i innych wpływowych instytucji. Akceptacja, a nawet dążenie do utrzymania różnorodności, wynikały ze zbiorowego uznania, że cecha ta otwiera możliwości poprawy jakości życia w zakresie mieszkalnictwa, edukacji czy rozwoju gospodarczego.

Pozytywne lub negatywne efekty społecznej różnorodności zależą z jednej strony od natężenia konfliktów i różnic (od przypadków osiedli romskich w Bratysławie czy czarnych gett w Paryżu do enklaw mniejszości wietnamskiej czy ukraińskiej w Warszawie), a z drugiej – od wdrażanych polityk społecznych, kulturowych i przestrzennych, a także inicjatyw lokalnych, które stymulują kontakty i współpracę między grupami współwystępującymi na danym obszarze. Nie bez znaczenia jest forma przestrzenna, która może zarówno utrudniać interakcje, jak i sprzyjać ich spontanicznemu zaistnieniu (Hall 1997). Warto zadać sobie pytanie, w jakim stopniu miejska różnorodność przyczynia się do tworzenia lepszego miasta dla wszystkich, a na ile – stanowi wyzwanie czy barierę w jego rozwoju.

Zastanawiając się nad społecznymi i społeczno-ekonomicznymi skutkami różnorodności miast, należy wziąć pod uwagę wszystkie jej aspekty: różnorodność społeczno-ekonomiczną, społeczno-demograficzną, kulturową i/lub etniczną, ale także różnorodność stylów życia, postaw i zachowań. Ważnym kryterium różnicującym mieszkańców miast jest wiek i poziom sprawności fizycznej, a także płeć i pochodzenie społeczne. W przypadku miast metropolitalnych mówi się wręcz o hiper-różnorodności (Tasan-Kok et al, 2014) – to cechą specyficzna dla największych skupisk ludzkich, przyciągających przybyszy i dynamicznie zmieniających się pod względem struktury społecznej. W przypadku Warszawy, jak i innych miast metropolitalnych, różnorodność jest zatem zarówno efektem ubocznym rozwoju miasta, jak i jego motorem napędowym. W tak dynamicznnych warunkach zarządzanie miastem i tworzenie długoterminowych strategii jego rozwoju wymaga jednak rezygnacji z utartych schematów planowania, zarządzania i decydowania o tej jednostce terytorialnej.

W literaturze socjologicznej pojęcie różnorodności odnosi się zazwyczaj do różnic etnicznych lub rasowych. Z kolei pojęcie „mieszanych dzielnic” czy sąsiedztw dotyczy zwykle różnic społeczno-ekonomicznych. Inne, wskazywane w literaturze, czynniki mające znaczenie dla kształtowania się stosunków sąsiedzkich, odnoszą się do sposobu korzystania z przestrzeni publicznej. W różny sposób korzystają z niej mieszkańcy długoterminowi i nowo przybyli, mający dzieci i nie, posiadający lokalną sieć relacji społecznych lub nie (Zito 1974). O pokojowej (lub nie) współegzystencji decyduje zdaniem Felder (2015) to, w jaki sposób heterogeniczna populacja zarządza różnicą i przymusową bliskością. W przeciwieństwie do teorii kapitału społecznego lub spójności społecznej, to podejście nie koncentruje się na zaufaniu, wspólnych wartościach lub wzajemnych powiązaniach – co często uważa się za warunki umożliwiające współistnienie. Istniejące badania pokazują, że sąsiedztwo to przede wszystkim zarządzanie bliskością i dystansem, a idealne relacje sąsiedzkie są często postrzegane jako zachowujące „przyjazny dystans” (Crow, Allan i Summers 2002) lub umiejętnie wypracowany „dystans pełen szacunku” (Savage, Bagnall i Longhurst 2005). Potrzebę komfortowej dla mieszkańców miast odległości względem innych ludzi dobrze jest powiązać z koncepcją „uprzejmej nieuwagi” (ang. civil inattention) (Goffman 1971). Oczywiście praktykowanie „uprzejmej nieuwagi” pociąga za sobą pewne ograniczenia – sąsiedzi kategoryzują się nawzajem w oparciu o stereotypy, plotki oraz własne pojmowanie porządku i moralności (Elias i Scotson 1994, Blokland 2003), co może prowadzić do podkreślenia różnic oraz do praktyk wykluczających (Van Eijk 2011).

społeczności 13

Dla zrozumienia, co decyduje o jakości relacji międzysąsiedzkich – przydatna jest literatura poświęcona relacjom międzygrupowym. Teoria kontaktów Allporta (1979) sugeruje, że kontakty międzygrupowe – pod warunkiem, że obejmują interakcje – zmniejszają uprzedzenia międzygrupowe. Meta-analiza ponad pięciuset badań empirycznych przeprowadzona przez Pettigrew i Troppa (2006) prowadzi do jednoznacznej konkluzji, że kontakt międzygrupowy może zmniejszać uprzedzenia. Fakt, że sama „ekspozycja na innego” wystarczy, by zmniejszyły się uprzedzenia, Lee (2001) wyjaśnia zmniejszeniem poziomu niepewności i lęku w toku realnej interakcji. Z drugiej strony, teorie konfliktu sugerują, że ekspozycja na różnice etniczne lub kulturowe powoduje wzrost poziomu podejrzliwości wobec członków grupy innej niż nasza. Putnam (2007) na przykład twierdził, że uczucie anomii i zagrożenia przez inne grupy może prowadzić do zaostrzenia konfliktów w społecznościach różnorodnych etnicznie.

Pomiędzy tymi dwiema perspektywami istnieją punkty wspólne. Obie rozważają relacje społeczne w mieście jako w głównej mierze relacje grupowe: mieszkańcy danego obszaru są członkami grupy i akceptują lub odrzucają członków innej grupy. Badania Blokland i Nast, wychodzące od tego założenia, pokazały, że „rozpoznawanie i bycie rozpoznawanym w przestrzeni lokalnej, gdzie spotyka się ludzi, których się zna i wielu, których się nie zna, ale z którymi rozwija się pewien poziom znajomości, nawet jeśli powierzchowny i płynny – tworzy strefę komfortu, która pozwala poczuć przynależność do danego miejsca” (Blokland i Nast 2014: 1156). Poczucie przynależności może się rozwinąć mimo tego, że nie odczuwa się specjalnej sympatii do danego miejsca, nie utrzymuje kontaktów z najbliższymi sąsiadami ani nie posiada tam przyjaciół lub rodziny.

społeczności 01Stosunki sąsiedzkie często rozważa się z perspektywy deficytu, któremu powinna przeciwdziałać polityka władz miejskich. Lamentom nad śmiercią lokalnej wspólnoty towarzyszy myśl, że sąsiedzi powinni się lubić – bowiem tylko dzięki temu będą mogli współegzystować – a także wiara, że im lepiej się znają, tym większą darzą się sympatią. I tak, na przykład, organizacja Europejskiego Dnia Sąsiada ma służyć wzmocnieniu solidarności, braterstwa i przyjaźni, które powinny kształtować relacje sąsiedzkie. Jak uważają organizatorzy – wzmocnienie bliskości między sąsiadami pozwala walczyć z samotnością, wycofaniem się i indywidualizm wśród mieszkańców miast. Istniejące badania sugerują jednak, że przyjaźń i solidarność między sąsiadami jest miłym dodatkiem, ale nie stanowi warunku sine qua non dla ich pokojowego współistnienia. Z tego względu, zarządzając różnorodnością, warto zdefiniować cel, jaki przyświeca planowanym działaniom: czy chodzi o wspieranie małych społeczności przyjaciół, czy też umożliwienie osobom o różnych potrzebach i zainteresowaniach dzielenie tej samej miejskiej przestrzeni?

Tymczasem konflikty stanowią konstytutywną część życia miasta, a nie przypadkową patologię, która narusza codzienne harmonijne doświadczenia.  Konflikt za często jest traktowany jako odstępstwo i zakłócenie miejskiej „przemiany materii”. Dominuje podejście sakralizujące konsensus (Mouffe, 2000: 13) i koncentrujące się na wspólnych, uzgodnionych normach. W tak określonych ramach konflikt staje się czymś, czego należy unikać za wszelką cenę lub rozwiązać w jak najkrótszym czasie – aby zapewnić regularne funkcjonowanie „maszyny miejskiego wzrostu” (Logan i Molotch, 1987). Perspektywa stosowana w badaniach nowych ruchów społecznych bazuje natomiast na jeszcze innym założeniu – konflikt z ustalonym porządkiem jest „dobry”, a wszystkie inne konflikty są niewielkie lub „złe”. O ile wymuszony konsensus prowadzi do konserwacji niekorzystnych zjawisk (np. gentryfikacji), to z drugiej strony ciągłe podważanie status quo może powodować paraliż decyzyjny i nie sprzyja rozwiązywaniu problemów.

W tym kontekście Mouffe (2015) zaleca przyjęcie „agonistycznego podejścia” do konfliktu i szukania w nim możliwości poznania nowych miejskich punktów widzenia. Coraz większa liczba badań (Cancellieri i Ostanel 2015, Loukaitou-Sideris i Ehrenfeucht, 2009, Woherle, 2014) podkreśla, że konflikt może być wykorzystany do wyłonienia potrzeb i wiedzy, zawartych w doświadczeniach poszczególnych osób. Może stać się okazją do refleksji, wzajemnego przystosowania się, uznania różnorodności oraz zwiększenia poziomu uczestnictwa w życiu społecznym (Lindblom, 1990). Co więcej, konflikty kwestionujące rutynowe praktyki ujawniają obszary nierówności i niesprawiedliwości, często niewidzialne, bo ograniczone do sfery prywatnej czy lokalnej, co – patrząc z perspektywy Warszawy – szczególnie wyraźnie widać ostatnimi czasy, na tle kwestii związanych ze stołeczną reprywatyzacją i rewitalizacją.

Najważniejszy obecnie w Europie „konflikt miejski” związany jest z obecnością imigrantów. Dotyczy przede wszystkim reprezentacji i/lub korzystania z przestrzeni miejskiej. Zmagania imigrantów z nowym otoczeniem oraz ponownym zdefiniowaniem warunków przynależności do społeczeństwa, zmienia krajobraz miejski dla wszystkich: „przez codzienne przekształcanie przestrzeni miast, imigranci nie tylko sami się przemieniają, lecz także kształtują społeczną i przestrzenną strukturę, której są częścią” (Cancellieri i Ostanel, 2015). Podobnie starzenie się społeczeństwa stawia nowe wyzwania – generuje potrzeby i konflikty –  wokół współużytkowania przestrzeni miejskiej oraz przydomowej.

społeczności 27Podstawowym wyzwaniem podczas budowania różnorodnej społeczności jest zatem pojawienie się sprzecznych wartości czy norm, a także odmiennych i trudnych do pogodzenia potrzeb mieszkańców. To zaś budzi emocje, które łatwo mogą stać się pożywką dla konfliktów czy wykluczania jednych grup mieszkańców przez inne. Zwłaszcza zmiana zastanego porządku powodowana przez nowoprzybyłych i ich „obce” zwyczaje, spotyka się z lękiem, odrzuceniem, a nawet agresją. Istniejące wyniki badań wskazują na ogromne znaczenie interakcji dla oswajania mieszkańców ze sobą, a w dłuższej perspektywie – dla budowania konsensusu wokół wspólnej przestrzeni i sposobu jej użytkowania. W kategoriach putnamowskiego kapitału społecznego możemy tu mówić o wzmacnianiu kapitału pomostowego – tworzącego potencjał do współdziałania mimo różnic. Choć trudny w budowie, kapitał ten pozwala wykorzystywać zasoby indywidualne na rzecz wspólnego dobra.

Różnorodność oprócz swojego wymiaru społecznego, ma również aspekt przestrzenny. Jak pokazują obserwacje zapoczątkowane przez Jane Jacobs (1961), bezpieczeństwo w danej okolicy wynika z różnych sposobów wykorzystania przestrzeni w różnych porach dnia i przez różnych aktorów. Coraz częściej władze miasta orientują się więc, że koncentracja pewnych funkcji czy form architektonicznych na jednym obszarze prowadzi do marnotrawstwa zasobów i przestrzeni, a także problemów z bezpieczeństwem. Najlepszymi przykładami są tu dzielnice biznesowe typu paryski La Défense, londyński Canary Wharf czy warszawski Mokotów Przemysłowy / Służewiec. Popołudniami i w dni wolne od pracy nie mają one bowiem zbyt wiele do zaproponowania mieszkańcom, tworząc całe wyspy wyłączone z życia miasta.

Rozważając korzyści wynikające z umiejętnego zarządzania różnorodnością, warto pamiętać o rewersie tego procesu, czyli dążeniu do segregacji. Za skrajny – negatywny –  przykład niech posłuży Detroit, gdzie efektem ścisłego rozdziału obszarów zamieszkiwanych przez białych i czarnych były krwawe zamieszki na tle rasowym. Innymi słowy, zwłaszcza na dłuższą metę, różnorodność jest lepsza niż brak różnorodności – generujący enklawy bogactwa i ubóstwa oraz powodujący zamykanie się na osoby o innym stylu życia czy pochodzeniu. Deweloperzy przyczyniają się do tego typu segregacji, produkując mieszkania nastawione na stereotypowo postrzeganego najlepszego (i najbardziej zamożnego) klienta. Podobnie jak w przypadku dzielnic biznesowych, dopuszczanie do powstawanie zamkniętych osiedli z jednej, a gett ubóstwa z drugiej strony, powoduje, że coraz większe obszary miasta stają się niefunkcjonalne, a problemy społeczne eskalują. Uciekanie przed różnorodnością nie sprzyja rozwiązywaniu konfliktów, a raczej generuje większe wyzwania. Korzystniejsze dla rozwoju miasta – i tańsze – jest świadome kształtowanie przestrzeni do koegzystencji.

Ponieważ ludność Polski staje się coraz bardziej zróżnicowana, społeczności oparte na różnorodności stanowią pozytywną alternatywę dla społeczności wykluczających i homogenicznych. Należy pamiętać jednak, że stabilne różnorodne dzielnice nie będą rozwijały się samoistnie. Wymagają aktywnego przeciwstawienia się błędnym wyobrażeniom na temat różnorodności oraz instytucjonalnego i oddolnego wsparcia. Jeżeli zapewnimy większe poparcie – ze strony zarówno instytucji publicznych, jak i prywatnych – dla różnorodnych wspólnot, mamy szanse budować społeczności, które będą umiały poradzić sobie zarówno teraz, jak i w przyszłości, ze zwiększoną heterogenicznością. Z drugiej strony, jeżeli nie zapewnimy tego typu wsparcia, nastąpi wzrost liczby osób odgradzających się od reszty lub budujących ekskluzywne społeczności poza miastem. Różnorodność to kapitał, który pozostawiony samemu sobie może przyczyniać się do zaostrzenia miejskich problemów, jednak dobrze zarządzany – przynosi korzyści nieosiągalne w sytuacji homogeniczności.

silne wspierające

Literatura:

  1. Allport, G. W. (1979). The Nature of Prejudice. Reading: Addison-Wesley Pub. Co.
  2. Blokland, T.. (2003). Urban Bonds. Cambridge: Polity.
  3. Blokland, T., J. Nast (2014). “From Public Familiarity to Comfort Zone: The Relevance of Absent Ties for Belonging in Berlin’s Mixed Neighbourhoods.” International Journal of Urban and Regional Research, April, 1143–60.
  4. Cancellieri A., Ostanel E. (2015). “The Struggle for Public Space: the Hypervisibility of Migrants in the Italian Urban Landscape”, City: analysis of urban trends, culture, theory, policy, action, 19 (4).
  5. Crow, G., G. Allan, M. Summers. (2002). “Neither Busybodies nor Nobodies: Managing Proximity and Distance in Neighbourly Relations.” Sociology 36 (1): 127–45.
  6. Cisneros, H. G. (1993). Interwoven Destinies: Cities and the Nation. New York: Norton.
  7. Elias, N., J. L. Scotson (1965). The Established and the Outsiders: a Sociological Enquiry into Community Problems, London, Frank Cass & Co.
  8. Felder, M. (2015). Diversity on the doorstep: coexistence between neighbours in socially and ethnically heterogeneous residential buildings. Paper presented at the RC21 Conference Urbino (Italy) 27-29.08.2015.
  9. Ghettoization Goes On. 1982. Chicago Reader, August 27.
  10. Goffman, E. (1971). “Relations in Public: Microstudies of the Public Order Basic Books.” New York.
  11. Hall, E. T. (1997). Ukryty wymiar. Warszawa: Wydawnictwo Muza.
  12. Jacobs, J. (1961). The Death and Life of Great American Cities. New York: Random House
  13. Lee, A. Y. (2001). “The Mere Exposure Effect: An Uncertainty Reduction Explanation Revisited.” Personality and Social Psychology Bulletin 27 (10): 1255–66.
  14. Lindblom, C. (1990). Inquiry and Change, Yale University Press, Yale.
  15. Logan, J.R., Molotch, H.L. (1987). Urban fortunes: the political economy of place. Berkeley and Los Angeles: University of California Press.
  16. Loukaitou-Sideris A., Ehrenfeucht, R. (2009). Sidewalks. Conflict and Negotiation over Public Space. The M.I.T. Press.
  17. Mouffe, C. (2000). The Democratic Paradox. New York, NY: Verso.
  18. Mouffe, C. (2015). Agonistyka. Wyd. Krytyki Politycznej.
  19. Nyden, P., M. Maly, J. Lukehart (1997). The Emergence of Stable Racially and Ethnically Diverse Urban Communities: A Case Study of Nine U.S. Cities, Housing Policy Debate, Volume 8, Issue 2, 491-534.
  20. Orfield, G. (1985). Ghettoization and Its Alternatives. In The New Urban Reality, ed. Paul E. Peterson, 161–93. Washington, DC: Brookings Institution.
  21. Pettigrew, T. F., L. R. Tropp. (2006). “A Meta–Analytic Test of Intergroup Contact Theory.” Journal of Personality and Social Psychology 90: 751.
  22. Putnam, R. D. (2007). “E Pluribus Unum: Diversity and Community in the Twenty-First Century The 2006 Johan Skytte Prize Lecture.” Scandinavian Political Studies 30 (2): 137–74.
  23. Savage, M., Bagnall, G., Longhurst, B. (2005). ‚Globalization & Belonging, ‚, London: Sage.
  24. Tasan-Kok T., Kempen van R., Raco M., Bolt G. (2014). Towards Hyper-Diversified European Cities. A critical Literature Review. Utrecht: Utrecht University
  25. Van Eijk, Gwen. (2011). “‘They Eat Potatoes, I Eat Rice’: Symbolic Boundary Making and Space in Neighbour Relations.” Sociological Research Online 16 (4).
  26. Vertovec, S. (2007). “Super-Diversity and Its Implications.” Ethnic and Racial Studies 30 (6): 1024–54.
  27. Wessendorf, S. (2014). Commonplace Diversity: Social Relations in a Super-Diverse Context. Global Diversities. Basingstoke: Palgrave Macmillan.
  28. Woehrle, L. M. (red.). (2014). „Intersectionality and Social Change.” Volume 37 of Research in Social Movements, Conflicts and Change. Bingley, UK:Emerald Group Publishing.
  29. Zito, J. M.  (1974). “Anonymity and Neighboring in an Urban, High-Rise Complex.” Journal of Contemporary Ethnography 3 (3): 243–63.